Updates from Maj, 2011 Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • szymalan 22:13 on 10 May 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Oczy szeroko zamknięte ****

    Ostatni film w karierze Stanleya Kubricka, człowieka , którego myślenie o kinie miało rozmach TOTALNY, i twórcy , który podarował nam na zawsze arcydzieła w rodzaju “Odysei Kosmicznej” i “Lśnienia”. Oddane do wytwórni na krótki czas przed śmiercią reżysera ,  “Oczy szeroko zamknięte” wyświetla się w polskiej telewizji dziś późno w nocy (jak ostatnio na Ale kino!), po to aby absolutnie żaden niedojrzały widz nie miał jakiegokolwiek kontaktu z wszystkim, co dzieje się w kulminacyjnej scenie filmu- sekwencji seksualnej orgii, która jednocześnie wsysa widza bez reszty, przeraża, prowokuje i estetycznie zachwyca. To jeszcze jeden raz , ten jedyny ostatni, kiedy wielki Kubrick zagrał z widzem o wszystko. Czy udanie?

    No cóż, nie wszyscy tak myślą. “Oczy” (uznawane często za najsłabszy film Kubricka, paradoksalnie sam reżyser-perfekcjonista cenił ten film najwyżej) były pierwotnie krytykowane jako film za długi (prawie 170 minut) , za bardzo erotycznie wyuzdany, czy mający problemy z długimi dialogami i niepłynną narracją . Sam nie widzę tu jakiejś wpadki, czy katastrofy, ale z  jednym mogę się zgodzić na pewno – przede wszystkim jest to jednak film nierówny, ma niesamowicie dziwną strukturę (która nie pozwala mi jej ani skreślić, ani w pełni docenić) i niecodzienny antyklajmaks, całkowicie przeczący zasadom filmowej dramaturgii. Mimo 4 gwiazdek za całościowy efekt (to jednak mało jak na moje oceny dla Stanleya) -  uważam, że to jednak jest wielki film. Uważam, że jest to w dalszym ciągu kino formatu, którego nie doścignął jeszcze prawdopodobnie nikt w historii, i które w pewnym sensie stanowi zupełnie nową jakość dla współczesnej sztuki (filmu). Podczas, gdy wielu twórcom wydaje się niejednokrotnie , żę mówią w kinie coś ciekawego i ważnego o seksie czy pożądaniu, to jednak żaden z nich jeszcze nie posunął się  aż tak daleko, i żaden z nich nie zabrał widzów w tak undergroundową , pozbawioną trzymanki podróż, tak jak to uczynił Kubrick. (Więcej…)

     
    • milczacy_krytyk 22:25 on 10 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Oglądałem ten film bardzo, bardzo dawno temu. Wtedy nie byłem jeszcze na tyle świadomym widzem, by móc go w pełni docenić i zrozumieć, ale zrobił na mnie spore wrażenie i (co prawda już przez mgłę ale jednak) pamiętam go do dziś. Chyba będę musiał sobie zafundować jego powtórkę, by zobaczyć jak odczytam go po latach.
      A poza tym to mam do niego ogromny sentyment, bo to w nim po raz pierwszy usłyszałem przepiękny walc Szostakowicza, w którym zakochałem się od pierwszych nut i który do teraz uwielbiam ponad wszystko . Niesamowite dźwięki.
      Pozdrawiam

    • Peckinpah 13:58 on 11 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Dla mnie ostatnim wielkim filmem Kubricka pozostanie na zawsze “Full Metal Jacket”, gdyż “Oczy szeroko zamknięte” mnie nie przekonały i wolałbym o nim zapomnieć. Mogę o nim powiedzieć to samo, co napisałem pod recenzją “Gorzkich godów”, więc nie będę się powtarzał. Nie dziwię się, że wielu widzów było rozczarowanych, gdyż po filmie “Full Metal Jacket” Kubrick długo zwlekał z realizacją kolejnego filmu, więc widzowie oczekiwali mistrzowskiego, przemyślanego dzieła, będącego pożegnaniem Kubricka w wielkim stylu, a zamiast tego dostali takie “nie wiadomo co”, ni to dramat, ni to thriller, tylko jakaś pornografia :)

      • szymalan 14:40 on 11 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        @Milczący: widziałem film 3 razy, za każdym razem było lepiej, więc powtórzyć jak najbardziej warto.

        @peckinpah: jeśli ktoś widzi w tym filmie tylko pornografię, to moim skromnym zdaniem, to jest raczej jego problem, a nie tego filmu :). napisałem o “Oczach” 8 akapitów treści, więc jak widać można zobaczyć w tym dziele coś więcej.

        pozdrawiam

        • Peckinpah 20:58 on 11 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

          Być może miałem zbyt duże oczekiwania – w leksykonie “100 thrillerów” film “Oczy szeroko zamknięte” ma swoje miejsce jako jeden z najlepszych thrillerów i autor leksykonu, Rafał Syska, też napisał 8 akapitów o tym filmie. Ja ten film oglądałem dwa razy, jakieś emocje były, ale nie takie, jakie powinny towarzyszyć thrillerowi, dlatego poczułem się oszukany :) Znacznie lepszy thriller erotyczny zrobił Paul Verhoeven, mam tu na myśli oczywiście “Nagi instynkt”.

          • szymalan 21:36 on 11 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

            tylko , że pamiętaj, że to Kubrick. Nie wiem czy da się tak łatwo zamknąć jego filmy w gatunkowych szufladkach i oczekiwać identycznych emocji po “Oczach szeroko..” , jak po innych typowych thrillerach , jakie w historii powstały. Tutaj Kubrick sięgnął bardziej do psychoanalizy, a thriller to bardziej otoczka, tło tworzące specyficzny nastrój. “nagiego instynku” nie widziałem w całości, więc się nie wolno mi wypowiadać :)

            • Peckinpah 11:04 on 12 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

              Ja za stylem Kubricka nie przepadam, jego filmy w większości mnie rozczarowywały. Wolę kino bardziej konwencjonalne. Doceniam “Odyseję kosmiczną”,ale nie zaliczam do najlepszych filmów sci-fi, “Lśnienie” uważam za zbyt przekombinowaną i nieudaną adaptację świetnej książki Stephena Kinga, “Mechaniczna pomarańcza” to przesadnie prowokacyjny kicz, a “Dr Strangelove” to nudna i nieśmieszna satyra.

              Jedynie “Full Metal Jacket” to najlepszy film w swoim gatunku – dramat wojenny o Wietnamie, mimo że wojna występuje dopiero w drugiej połowie filmu. Udany jest również “Spartakus”, ale podobno Kubrick nie miał tu dużego wpływu na efekt końcowy, więc nie jest to w stu procentach jego film.

              Podsumowując, nie uważam Kubricka za geniusza i mam wrażenie, że ludzie na siłę doszukują się w jego filmach jakichś głębszych treści, ukrytej symboliki itp. Kiedy ja oglądam jakiś film, nawet film akcji, to staram się znaleźć w nim coś więcej niż akcję, a jednak w filmach Kubricka zwykle nie znajduję nic albo bardzo niewiele.

              Pewnie powiesz, że to mój problem. I będziesz miał rację. Już od 10-ciu lat próbuję rozwiązać ten problem, ale za cholerę nie mogę zrozumieć, co Kubrick chciał powiedzieć przez swoje filmy. W swojej recenzji wprawdzie całkiem nieźle próbujesz to wyjaśnić, szczególnie ten fragment „Czy nie widzisz, że patrzysz szeroko na ekran, a jednocześnie udajesz, że zamykasz oczy?” jest doskonałą puentą i na pewno jest w tym jakaś prawda. Ale na pewno można ją było przedstawić na ekranie znacznie lepiej.

              Pozdrawiam.

              • szymalan 11:17 on 13 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik

                Ale to Ci się w sumie chwali- masz swoje zdanie, nie idziesz za resztą. Masz w końcu prawo nie widzieć tyle w filmach Kubricka, co reszta. Ja sam mam wątpliwości, czy ja i wszyscy czasem nie nad-interpretujemy filmów Stanleya w sposób przesadny.
                Tylko, że tak naprawdę u mnie jego filmy zawsze będą wysoko nie przez treść, ale głównie przez formę. Zachwyca mnie jego obraz, przywiązanie do detalu, długie, misternie budowane sekwencje. Dla mnie to jest właśnie magia jego kina, siła jego obrazu, nawet jeśli czasem perwersyjnego, ocierającego się o prowokacyjny kicz, ale zawsze intensywnego i pozostającego w pamięci.
                pozdrawiam!

    • Lola King 12:10 on 13 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Jest to jeden z tych filmów Kubricka, którego jeszcze nie widziałam, choć dużo o nim słyszałam. Jak choćby to, że jest to najsłabszy jego film. Tak przynajmniej twierdzi spora część fanów reżysera. Dla mnie po “Odysei kosmicznej” i “Full Metal Jacket”, a także “Lśnieniu”, który widziałam dawno temu, Kubrick jest bogiem kina. Uwielbiam jego przywiązanie do detalu, bo wtedy chłonę każdy kadr, delektuje się nim, a one tkwią w mojej głowie jeszcze przed długi czas. “Oczy szeroko…” na pewno obejrzę. Skoro Ale kino teraz pokazuje, to jeszcze będę miała okazję załapania się na jeden z seansów. Pozdrawiam :)

      • szymalan 12:41 on 14 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Dla mnie również Kubrick jest bogiem kina :-) Jeśli dostałbym przy urodzeniu prezent w postaci talentu do robienia filmów, to moje produkcje wychodziłyby od podobnych (lub identycznych) założeń co filmy Kubricka. Ten facet myślał o kinie w sposób totalny i bez ograniczeń, a takich twórców uwielbiam i szanuję najbardziej.
        pozdrawiam :-)

    • Alek 12:31 on 17 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Kubrick zachwycił mnie Lśnieniem, obecnie nadrabiam jego twórczość, ale np. Full Metal Jacket nie podobał mi się jakoś szczególnie.
      “Oczu…” nie widziałem jeszcze, chociaż na Ale KINO na ten film czyhałem to niestety coś mi wypadło i muszę czekać na kolejną okazję. Wtedy się wypowiem :)
      Pozdr

      • szymalan 15:43 on 18 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        “Lśnienie” to dzieło totalne , widziałem ten film z 8 razy i ciągle mi mało :) Recenzja za niedługo, podobnie zresztą jak “FMJ”, do którego właśnie niedawno się w pełni przekonałem i uważam, że jest bliski arcydziełu.
        No i czekam co powiesz na “Oczy szeroko zamknięte” :-)
        pozdrawiam

  • szymalan 23:15 on 19 March 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Gorzkie gody ****


    wstawiam tu recenzję wysłaną na konkurs EMPIKU

    Erotyczna fantazja i infantylizm ludzkich związków splatają się razem w “Gorzkich godach”, jednym z najmniej znanych i najmniej cenionych filmów Romana Polańskiego (żadnych istotnych nominacji  czy wyróżnień). A jednak po seansie nietrudno oprzeć się wrażeniu, że adaptacja powieści Pascala Brucknera znalazła się w dobrych rękach- tylko Polański, ze swoją skomplikowaną przeszłością, z biografią zawieszoną na granicy aresztu i międzynarodowej sławy, mógł uczynić tę groteskową historię na tyle frapującą, że aż trudno po seansie to co obejrzane- wyrzucić, ot tak, po prostu z głowy.

    Akcja “Gorzkich godów” ma miejsce w całości na pokładzie luksusowego statku , odbywającego wielki rejs po oceanie. Jego bohaterowie to angielskie, znudzone sobą i aktualnie będące na granicy zastoju życiowego, małżeństwo. On , Nigel (Hugh Grant) i ona, Fiona (Kristin Scott Thomas) są razem już 7 lat i właśnie postanowili uczcić ten nie lada wyczyn odnawiając swój miesiąc miodowy podróżą do Indii. Będzie nudno?

    Niekoniecznie, bowiem wszystko nabiera zupełnie niespodziewanego kierunku, kiedy Nigel przypadkowo poznaje innego pasażera statku, Oscara- poruszającego się na wózku inwalidzkim (“spójrz, co mi zrobiła moja żona”- jak śmiałe komentuje swoje kalectwo) mężczyznę, który na tajnych spotkaniach zaczyna mu opowiadać historię jego wielkiego związku z pewną kelnerką z Paryża, niezwykle ponętną Mimą (zjawiskowa Emmanuel Seigner , prywatnie żona reżysera). Zirytowany bohater grany przez Granta długo broni się przed wysłuchiwaniem coraz bardziej obscenicznej opowieści, ale z czasem sam nie potrafi zaradzić w żaden sposób przypływom swej z każdą chwilą powiększającej się fascynacji. (Więcej…)

     
    • Alek 13:13 on 20 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Nie przepadam za Polańskim, chociaż go doceniam. “Godów” jednak nie widziałem, a po tej recenzji mysle ze skorzystam z najblizszej okazji ktora mi sie przytrafi by obejrzec.
      Pozdrawiam
      Alek

    • Peckinpah 09:17 on 21 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Są dwa filmy Polańskiego, po obejrzeniu których sam nie wiedziałem, czy film mi się podobał czy nie. Te filmy to “Gorzkie gody” oraz “Śmierć i dziewczyna”. Wolę jednak tradycyjne nawiązanie do kina noir, jak we “Franticu” zamiast takiej ‘erotycznej zabawy’ nastawionej na szokowanie. Po dłuższym zastanowieniu – jestem na NIE dla takich filmów. Film powinien albo zmuszać do myślenia, albo dostarczać rozrywki, albo emocji. “Gorzkie gody” nie spełniają żadnej z tych ról. Takie jest moje zdanie.

    • Lola King 20:35 on 28 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Polańskiego uwielbiam i każdy z jego filmów jest dla mnie swoistym must-see, dlatego długo nie trzeba mnie przekonywać do sięgnięcia po kolejne tytuły, choć przyznaję, że Twoja recenzja jest wybitnie perswazyjna, a “Gorzkie gody” na pewno przyswoję sobie w najbliższym czasie :) Poza tym, zawsze jestem gotowa do obejrzenia filmów, które jak sam wspomniałeś, są jakby w zapomnieniu, ktoś w końcu musi pielęgnować pamięć o nich, a to zadanie należy właśnie do takich filmowych freaków, jak my tu obecni. Pozdrawiam :)

  • szymalan 14:20 on 14 September 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    9 songs *

    Clipboard01

    Typowy przedstawiciel tego, czego ja w kinie dosłownie nienawidzę. Oto film, który puszy się jako ambitny i artystycznie wyrafinowany, a okazuje się po milion-kroć nieszczery, pusty- w tym wypadku dostajemy po prostu durnego pornola z pretensjami. (Więcej…)

     
    • ktrya 18:10 on 14 Wrzesień 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Z tego co piszesz, to wystarczy obejrzeć trailer by się przekonać o czym jest film. Bo naprawdę szkoda 2h poświęcić na oglądanie czegoś co można obejrzeć w dwuminutowym trailerze…

      • szymalan 19:02 on 14 Wrzesień 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        cóz, jedno co mogę dopowiedzieć, że film jest krótki- trwa nieco ponad godzinę. Nie mniej i tak to dla mnie czas bezsensownie zmarnowany.

    • marakeshpl 20:47 on 14 Wrzesień 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Tu by bardziej pasował zamiennik w formie dwu minutowego pornosa z pornotube.com, to wystarczy :D

    • szymalan 22:17 on 14 Wrzesień 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      plus jakieś amatorskie video z koncertów :D i voila , 9 songs w pigułce :D

    • ly. 22:18 on 14 Wrzesień 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      rymujesz :]

    • Lola King 11:19 on 15 Wrzesień 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Filmu nie widziałam, ale przykro mi to słyszeć, bo sobie bardzo cenię Winterbottoma. Jego “Droga do Guantanamo”, czy “Genua. Włoskie lato” to naprawdę świetnie wykonane filmy. Miejmy nadzieję, że reżyser się poprawi i więcej takiego grzechu nie popełni, robiąc takie filmy ;] pozdrawiam

    • pawcio 14:17 on 17 Wrzesień 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      O, ten film akurat leży u mnie na półce :) Ale widzę, że będzie tam jeszcze długo leżał. Zresztą od początku mi się jego okładka nie podobała, stąd też go nie obejrzałem do tej pory. Zresztą w kategorii filmowe porno udające nie porno na pierwszym miejscu na liście do zobaczenia jest u mnie Antychryst ;)
      Pozdrawiam,
      pawcio

    • zoja87 15:44 on 3 Październik 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      A widoczki Antarktydy nikogo nie zachwyciły :-p

c
compose new post
j
następny post/następny komentarz
k
poprzedni post/poprzedni komentarz
r
reply
e
edytuj
o
Wykaz /brak wykazu uwag
t
go to top
l
zaloguj się
h
show/hide help
shift + esc
cancel
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.