Clockwork Orange (1971,Stanley Kubrick)
FESTIWAL FILMÓW KULTOWYCH: Mechaniczna pomarańcza *****½

11 maja 2012 roku (ten rok jest swoją drogą dziwny i niezwykły z wielu powodów) wybrałem się na katowicki Festiwal Filmów Kultowych, organizowany już po raz 15, i którego – jak się zdaje – podstawowa idea jest prosta i będąca spełnieniem marzeń sporej części młodych kinomanów, takich jak ja. Zobaczyć na dużym ekranie dzieła, które poznało się w zupełnie innych okolicznościach, zazwyczaj na małym ekranie domowym w towrzystwie swoim własnym lub najwyżej kilku często bliskch nam osób. Niektóre filmy – takie jak “Mechaniczna pomarańcza” Stanleya Kubricka – zasługują na więcej.
Niemal po brzegi wypełniona sala, jakieś 200-300 osób podekscytowanych przed seansem, chwilę przed zgaszeniem świateł krótka, ale rzeczowa prelekcja w wykonaniu Piotra Kletowskiego (autor kubrickowej monografii na polski rynek książkowy), w której padają ważne słowa: “zobaczyć ten film na dużym ekranie, to tak naprawdę zobaczyć ten film po raz pierwszy”. To prawda, zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z tak niezwykłą prezentacją tego wiekopomnego dzieła: oczyszczony obraz, nowa cyfrowa jakość audiowizualna, podkręcone na cały regulator głośniki, sporych gabarytów ekran. Nikt na sali nie miał wątpliwości: to prawdziwe doświadczenie “Mechanicznej pomarańczy”. (Więcej…)







milczacy_krytyk 21:42 on 14 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Zazdroszczę, zazdroszczę, zazdroszczę! Możliwość obejrzenia klasyki na wielkim ekranie to nie lada gratka. Szkoda, że na Pomorzu nie są jeszcze organizowane takie przeglądy filmowe (a przynajmniej nigdy nie słyszałem by były), bo bym się z wielką chęcią na taki festiwal wybrał.
Pozdrawiam
szymalan 22:06 on 14 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Dodam jeszcze, że ciekawa jest specyfika tego festiwalu: mozna na nim zobaczyć absolutnie uznane arcydzieła jak “Mechaniczna pomarańcza”, ale też jakieś vhsowe klasyki tandetnego choć mającego swoich amatorów kina klasy C, o których nikt nie słyszał, ale to nie wszystko! W tym roku mozna było zobaczyć nawet “Mrocznego rycerza” Nolana( w katalogu festiwalowym napisano “ten film nie wymaga komentarza ;)) , “Matrixa”, czy “Drive” z zeszłego roku. Przekrój tematycznie jest więc ogromny, a do tego są senase na świeżym powietrzu i kino samochodowe :) Ah żebym miał więcej czasu, to bym tam spędził parę dni na różnych pokazach. :D
No a ja -cii! – prawodpodobnie będę za niedługo mieszkał właśnie na Pomorzu :) Więc to już dla mnie możliwe, że ostatnia edycja FFK he :)
pozdrawiam!
milczacy_krytyk 23:24 on 14 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Fantastycznie brzmi ta impreza. Widać festiwal zrobiony bardzo z pomysłem, super, że takie mają miejsce i trzymają się mocno, bo jednak piętnasta edycja to już naprawdę coś. Tylko się cieszyć. I wcale się nie dziwię, na takie festiwale najwygodniej by było zawiesić bieżące życie i całkowicie oddać się kinu, na te kilka dni, by czerpać z nich jak najwięcej.
No coś ty :D To wreszcie Pomorze wzmocni się jeśli chodzi o blogerów, bo dotychczas wszyscy jakoś tylko na południu byli zlokalizowani :) A co Cię aż na drugi koniec Polski sprowadza jeśli wiedzieć można?
Jeśli przez Pomorze rozumieć Trójmiasto, to przed Tobą będzie kolejna (szósta już) edycja fantastycznego festiwalu All About Freedom, łączącego kino z teatrem i koncertami. Filmy z całego świata, bardzo premierowe, zdecydowanie warte zobaczenia. To z całą pewnością najciekawszy festiwal filmowy nad morzem, od trzech lat na niego chodzę i jestem zawsze bardzo zadowolony :)
Pozdrawiam
szymalan 09:15 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Mozna ;) Właściwie jest kilka różnych powodów, a jednym z nich jest to, że chcę przyjechac do Trójmiasta na studia. Plan jest taki, że będę studiować w Gdańsku, a mieszkać w Gdynii :-)
A o tym All About freedom czytałem u Ciebie już parę razy, brzmi strasznie ciekawie za każdym razem :) Bardzo chętnie się wybiorę !
pozdrawiam
milczacy_krytyk 23:49 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
O, takie buty! A zamierzasz studiować coś co by się łączyło z poprzednimi studiami, czy może coś związanego z filmem?
Jako rodzimy Gdynianin muszę napisać, że decyzja o mieszkaniu w Gdyni, zamiast w innym z miast 3city, to zdecydowanie najlepsza decyzja jaką mogłeś podjąć :D
To na ostatni tydzień października czas sobie już rezerwuj, bo wtedy szósta edycja się będzie odbywać ;)
szymalan 22:44 on 16 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik
Prawdopodobnie 2 stopień poprzednich studiów tzn. tych aktualnych, jeszcze przez jakiś miesiąc-dwa :) Patrz, pamiętałem że Ty z Gdynii jesteś! :) I cieszę się, że mam kolejne zaufane potwierdzenie, że warto tam się znaleźć ;) Co ciekawe nigdy tam nie byłem, ale z opowieści i fotografii widzę, że piękne miasto i, że ogólnie dobrze się tam żyje :) Teraz tylko trzymać kciuki żeby się udało wszystko! No i na festiwal się muszę wybrać ^^
pozdrawiam!
Peckinpah 08:23 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Również zazdroszczę możliwości oglądania klasyki na dużym ekranie. Chętnie bym obejrzał w kinie jakiś stary film, który wcześniej widziałem np. w telewizji, nawet “Mechaniczną pomarańczę”, mimo że nie lubię tego filmu, bo to kino wyjątkowo męczące, nastawione na szokowanie i pełne irytującego kiczu. Dla porównania, znacznie lepiej pokazał przemoc Sam Peckinpah w zrealizowanych w tym samym roku “Nędznych psach”. Z filmów Kubricka zdecydowanie lepsza jest “Odyseja kosmiczna”, chociaż też nie jest to mój ulubiony film tego twórcy (wolę “Full Metal Jacket”).
szymalan 09:19 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Kicz moim zdaniem i cała w ogóle teatralność to chyba część ogólnego zamysłu: ten film to jedna spora prowokacja artystyczna. Oczywiście, nie wszystkim musi pasować, wiadomo, ale na mnie zrobiło wrażenie. Sam Peckinpah też ciekawie pokazywał w kinie przemoc, tu się zgodzę,ale jednak rozbuchane wizje Kubricka do mnie bardziej przemawiają jednak. Co do “Pomarańczy” to powiem, że za pierwszym razem mnie totalnie odrzuciło od tego filmu, uznałem go za nieciekawe dziwadło, ale potem z każdym kolejnym seansem (nie mówiąc o tym na dużym ekranie) było co raz lepiej. Co raz bardziej czułem klimat, co bardziej rozumiałem całą ideę filmu. Fakt, ciężki i mocny, ale nie zniechęcałbym się zbyt łatwo do niego. pozdrawiam!
Peckinpah 09:57 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Zarówno “Odyseję” jak i “Pomarańczę” widziałem dwukrotnie, by dać tym filmom drugą szansę. O ile jednak “Odyseja” za drugim razem spodobała mi się bardziej, to “Pomarańcza” wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej mnie odrzuciło od tego filmu (a do tego pojawił się wstręt do 9 symfonii Beethovena :D)
Pozdrawiam!
szymalan 12:33 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
haha :D no to skoro po dwóch razach Cię nie przekonało, to już chyba faktycznie się nie uda. Fakt faktem, że ten film się dośc drażni z widzem, zmienia sposób opowiadania i tempo po wielokroć w trakcie seansu, ale jako doświadczenie całościowo ja go kupuję. Choć Beethoven i Singing in the rain już nigdy zabrzmią po tym filmie tak samo :D
Tom Braider 18:34 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Brzmi świetnie, zazdroszczę maksymalnie. Strasznie kiepskie, że takie klasyki żadko wracają do kin, i dziwi mnie, że nikt jeszcze nie wpadł na pomysł stałych seansów filmowych klasyków, bo przecież mnóstwo fanów dało by się pokroić by zobaczyć ich ukochane dzieła na wielkim ekranie. A tak btw to wiadomo, że Thieving Magpie jest pierszym dźwiękiem jaki chcemy słyszeć po Clockworku ;)
szymalan 20:17 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
No przecież co ja bym dał, żeby zobaczyć ODYSEJĘ na wielkim ekranie!! W każdym multipleksie powinna być jak dla mnie osobna sala przeznaczona do wyświetlania klasyków na okrągło dla chętnych.
A thievieng magpie to po seansie siedziało mi w głowie przez godziny, nie mogłem się opędzić od tej muzyki:) pozdrawiam!
Tom Braider 20:48 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Z tego co wiem to “Odyseja” była ponownie grana w 2001 roku z wiadomych powodów, ale niestety wtedy to jeszcze nie ogarniałem na tyle :) A jakby istniało kino, która ma taką wspomnianą salę to chyba od razu kupiłbym karnet, mało tego coś czuję, że częściej bym tam bywał niż teraz uczęszczam do kina.
Klapserka 15:54 on 16 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Rzeczywiście, aż czuć “w powietrzu” Twoje uwielbienie do Kubricka:) Cieszą wrażenia i emocje, tylko pozazdrościć:)
Ja z kultowymi filmami nie mam zbyt wiele znajomości, “Mechanicznej pomarańczy”, pewnie wstyd, nie widziałam, ale brzmi zachęcająco:)
szymalan 22:50 on 16 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Warto, nawet jeśli tylko w domu, to i tak warto znać to dzieło :) A Kubrick jest faktycznie moim bogiem filmowym , czemu pewnie jeszcze nie raz dam wyraz na tym blogu :) pozdrawiam!