Gdzie jest Nemo *****

Przeglądu pełmetrażowek Pixara ciąg dalszy. Disney ma szczęście, że ongiś skumał się z Pixarem i teraz oni robią im perfekcyjne filmy, a sam Disney zajmuje się jedynie ich wielką machiną dystrybucyjną. Kiedy Disney zrobił sam film- kiedy na moment doszło do rozstania duetu- wyszło przygnębiająco słabo. Mam na myśli oczywiście kiepskiego, chaotycznego i bez pomysłu zrobionego “Kurczaka małego”.
Wspominam o “Kurczaku małym” bo względnie fabuły obydwu produkcji (”Kurczaka” i “Nemo”) są dosyć do siebie podobne, a bynajmniej na pewno- przekaz jest podobny: pochwała ojcostwa. Wielka Rafa Kolarowa: Mała rybka-błazenek (od teraz wszyscy już wiedzą, co to jest błazenek i jak wygląda) Nemo i jego ojciec Marlin, zostają sami. Wieloryb zabrał im matkę i jakieś 300 innych potomków w kosmos i muszą sobie radzić sami. Marlin jest zdecydowanie zbyt nadopiekuńczy dla syna, ten wściekły daje się ponieść emocjom i w wyniku lekkomyślności zostaje porwany przez nurkujących w okolicy ludzi. Zostaje zabrany do australijskiego Sydney, aby umieścić go w ciasnym akwarium, gdzie uwięziono już kilka innych rybek.
Merlin rusza na ratunek z pomocą poznanej przypadkiem innej rybki: Dory, która cierpi na zanik pamięci krótkotrwałej. Czeka ich podróż pełna przygód i niebezpieczeństw.
Hymn na cześć ojcostwa i pochwała przyjaźni (jak w 100% animacji) w filmie, który jest przede wszystkim fantastyczną, zapierającą dech w piersiach podróżą z przygodami. Oszałamiająca grafika filmu i świetna muzyka, perfekcyjny polski dubbing, trzymające w napięciu sceny akcji. Znajdzie się tu parę świetnych tekstów Dory (Joanna Trzepiecińska powala i rozbraja), parę niezłych pomysłów (rekiny na odwyku od zjadania innych ryb!) parę niezłych zaskakujących momentów (znów rekiny- najpierw wydaje nam się, że są złe, potem okazują się potulne jak baranki), parę znakomitych rozwiązań wizualnych (W.Rafa Kolarowa to widok wart naszego czasu)- jednak “Gdzie jest Nemo” to przede wszystkim kolejny przykład na to, że najciekawsze są te animacje, gdzie świat zwierząt imituje nasz świat ludzki, z wszystkimi jego wadami i zaletami. I dzięki temu owe filmy mają znacznie więcej do zaoferowania i powiedzenia niż bzdurne bajki o Pokemonach, czy Dragon Ball.Co wszystkim wychodzi na dobre, bo i bawią, i uczą.
szymalan




