Dog day afternoon/Pieskie popołudnie (1975)

Image Hosted by ImageShack.usSonny Wortzik (Al Pacino) i jego wspólnik Sal (John Cazale) dokonują napadu bank w centrum Nowego Jorku. Jednak w sejfie nie ma pieniędzy. Na miejscu napadu szybko zjawia się policja. Rabusie zostają oblężeni w budynku, biorą zakładników i rozpoczynają negocjacje. Film o oparty na autentycznych wydarzeniach.

Z początku film wygląda mi na kolejny gangsterski obraz napadu na bank, jednak po chwili stało się jasne, że to będzie coś innego. Film rozpoczyna się wejściem do banku i sparaliżowaniem zakładników, jednak szybko jeden z rabusiów…po prostu wymięka i nie jest w stanie utrzymać broni.

Czarny humor przelewa się strumieniami. Już od samego początku w filmie panowało istne szaleństwo: w banku nie ma pieniędzy, zakładniczki marudzą, plotkują, policjanci robią co im się żywnie podoba, ludzie skandują imię Sonny’ego, negocjator nie wytrzymuje nerwowo…czy tak wygląda prawdziwy napad z akcją odbicia zakładników? W czasie tego wszystkiego wychodzą wszystkie brudy z życia Sonny’ego, zwłaszcza to iż jest homoseksualistą, który ożenił się z Leonem i dla niego chciał zdobyć pieniądze na operację zmiany płci.

Al Pacino został stworzony do tej roli, zagrał podobnie jak Tony’ego Montane w Scarface’ie, jednak widać tutaj majstersztyk. Według mnie to jest jedna z lepszych ról Al’a, szybka zmiana zachowania jest godna podziwu.

Nie podobała mi się za to gra John’a Cazale’a. Mimo iż miał rolę osoby spokojnej, a przez to wewnętrznie roztrzęsionej, denerwował mnie swoim niezdecydowaniem i nierozgarnięciem.

Sympatia jaką nabrali zakładnicy wobec ich oprawców, zdziwiła mnie, gdyż jak to zwykle bywa, zakładnicy próbują zawsze coś przeszkodzić w ich niecnych planach, zaś oni posłusznie się słuchali i nie było widać na ich twarzach strachu czy gniewu, a raczej lekką sympatię.

Według mnie „Pieskie popołudnie” zasługuje na miano filmu kultowego. Film prosty, bez głębszego przekazu, pokazuję frustrację i bezradność policjantów wobec złodziei. Gra aktorów, ciągłe szaleństwo i humor, to są cechy które wyróżniają ten film od pozostałych i sprawiają, że chcę się obejrzeć go jeszcze raz. Otrzymał ode mnie dość wysoką ocenę, gdyż po prostu przypadł mi do gustu i stał się jednym z moich ulubionych filmów.

8/10

thirtyseconds

American Psycho (2000)

Image Hosted by ImageShack.usEkranizacja kontrowersyjnej powieści Breta Eastona Ellisa opowiadającej o Patricku Batemanie, maklerze z Wall Street, który dla zabicia czasu popełnia serię brutalnych zbrodni. Film ukazujący mroczne oblicze świata młodych, zamożnych biznesmanów w Ameryce lat 80. Patrick Bateman (Christian Bale) robi błyskotliwą karierę w firmie ojca, finansisty z Wall Street. Z pozoru jest typowym, egocentrycznym yuppie, którego życie określa kult markowych przedmiotów. Jednak w jego głowie lęgną się chore myśli o seryjnych morderstwach. Pod ich wpływem osobowość Patricka powoli ulega destrukcji.

Młody, przystojny, bogaty makler, który osiągnął wszystko: doskonale urządzony apartament, dobrze płatna posada, piękna dziewczyna, jednak to było dla niego za mało. Z nudy oraz dla zaspokojenia swojego pragnienia zaczyna zabijać przypadkowe jemu osoby, jak również z zazdrości zabija swojego rywala z biura maklerskiego.

Bale w tej roli wypadł doskonale pokazując zimnego zabójce, który wraz z czasem niszczy samego siebie.

Dla głównego bohatera dużą rolę w jego życiu odgrywa muzyka, o której mógłby mówić godzinami, również przy dźwiękach muzyki popełnia swoje najgorsze zbrodnię.

Film ten zawiera w sobie lekką nutkę satyry, gdyż niektóre momenty mimo ich tragizmu i zimna były prześmiewcze, jak np. okazana zazdrość w czasie porównywanie koloru i czcionki na wizytówkach, które na pierwszy rzut oka są identyczne.

Widać w tym filmie mistrza przy kamerzę, który współpracował z niejakim Quentinem Tarantino.

Według mnie ten brawurowy film zasługuje na uznanie, gdyż jest prześmiewczy, trochę przewrotny, prawie doskonały.

8,5/10

thirtyseconds

Requiem for a dream

Wstrząsająca opowieść o czwórce bohaterów z Brooklynu, którzy w pogoni za realizacją swoich marzeń odbywają podróż w głąb piekła uzależnień. Ucieczka od rzeczywistości kończy się dla rozprowadzającego narkotyki Harry’ego, jego uzależnionej od pigułek na odchudzanie matki, Sary, pogrążonej w nałogu dziewczyny, Marion, i najlepszego przyjaciela, tragedią. Każdy z nich, nie mogąc sobie poradzić z chaosem otaczającego ich współczesnego świata, popada w uzależnienie od narkotyków, słodyczy, czy telewizji. “Requiem dla snu” to hipnotyczna opowieść o tęsknocie za miłością, życiu w iluzji, kłamstwie i zjawisku uzależnienia.

Darren Aronofsky stworzył wybitne dzieło, które zostanie chyba zapisane do kanonu najlepszych filmów wszechczasów. Film naprawdę miesza w głowie, pokazuje bezgraniczne dążenie do realizowania własnych pragnień oraz skutków wszelkiego rodzaju nałogów. Każda osoba mająca nałóg wszelkiego rodzaju, choćby telewizja czy słodycze, prowadzi siebie na samo dno, jednocześnie stając się ich sensem życia. Widzimy kolejno części upadku głównych bohaterów, choćby więzienie czy choroba psychiczna.

Jared Leto wcielając się w rolę Harego Goldfarba zagrał swoją życiową rolę. W żadnym swoim kolejnym filmie nie zdołał tak zagrać jak w Requiem. Harry i Marion darzyli się wzajemną szczerą miłością, ich wspólne planowanie przyszłości zakończyło się jedynie ćpaniem. Przez co nie tylko niszczyli siebie, ale także swój związek. Matka Harrego już na samym początku sprawiała osoby umysłowo chorej.

Ciekawym efektem filmu był bardzo szybki montaż, który sprawiał iż w pewien sposób czuliśmy się jak bohaterzy filmu. Jak również klimat i kolorystyka filmu są bardzo ważnym elementem, przeważający kolor ciemnoniebieski sprawia iż czujemy niepewność.

Muzyka w tym filmie zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pełna grozy, niepewności, strachu.

Według mnie każdny szanujący się kinoman powinien zobaczyć owe dzieło. Ciągłe napięcie i szybki montaż buduje fabułę filmu, od którego nie można oderwać wzroku. Jest to bardzo wartościowe kino, dające do myślenia i refleksji nad swoim życiem.
Ocena 10/10
(thirtyseconds)
Napisane w Dramat. Bez komentarzy

Back to the future/Powrót do przyszłości.

“Powrót do przyszłości”, to jedna z tych trylogii, do których wraca się z zapałem i z sentymentem. To arcydzieło samo w sobie. Fantastyczna opowieść sci-fi, która na w mrugnięciu oka zabiera nas daleko w przód lub w odległą przeszłość.

Zemeckis tworzy bardzo dopieszczone, wypucowane i przemyślane dziełko, która pozbawione jest jakichkolwiek błędów logicznych. Każda historia, każda sekwencja, scena zamyka się w ścisły krąg przyczynowo-skutkowy, gdzie nie ma miejsca na małą przestrzeń niedopowiedzeń, czy pytań.

To bajeczna historia, która w sposób niepospolity rysuje lata ‘50. Kobiety ubrane w ołówkowe spódniczki, bujne suknie balowe, amerykański modernizm… Lata powojenne prawie namacalne. Wszystko dopełnia niesamowita muzyka Alana Silvestri. Role młodego M. J. Foxa i Christophera Lloyd’a - cudo i pełen profesjonalizm. Ta najlepsza nuta sci-fi nie obeszła by się bez efektów specjalnych, które są kluczowym elementem tego filmu. Coś nietuzinkowego.

“Powrót do przyszłości”, to kultowy film, który pozostawia uniwersalizm na osi czasu, czy to kiedyś, czy to teraz…

Ocena: 10/10

(pumex)

Cinema Paradiso.

Cinema Paradiso opowiada historię znanego włoskiego reżysera Salvatore (w tej roli Jacques Perrin), który po latach powraca pamięcią do czasów dzieciństwa spędzonego w małym sycylijskim miasteczku. Salvatore (Toto), przyjaźni się z miejscowym kinowym operatorem Alfredo (Philippe Noiret), który wprowadza chłopca w magiczny świat ruchomych obrazków.

Zawarta jest również w tym filmie historia biednego, włoskiego miasteczka, w którym jedyną rozrywką jest kino. Tłumy biednych i bogatych widzów kina, doprowadzają do groteskowych sytuacji. Jest częścią ich życia, bez niego nie mogą się obejść, co doprowadziło do nerwowych reakcji mieszkańców. W kinie ludzie żyją, nie siedzą przynudzeni czarno białym filmem, co rusz Tornatore przedstawia nam zabawne sytuację w kinie, choćby karmienie piersią dziecka czy żywe reakcję publiczności związane z fabułą filmu.

W filmie można również dostrzec wątek miłosny z Eleną, który według mnie był aż nadto przerysowany. Również można wyróżnić dwa rodzaje miłości w tym filmie: do kobiety i do ojca.

Ważną częścią filmu jest muzyka Ennio Moricone, która staje się nieodłącznym elementem filmu.

Film ten jest symbolem historii kina, ponieważ w filmie ksiądz pierwszy oglądał premierę filmu i wycinał sceny pocałunków, tak samo jak we wczesnych latach kino było cenzurowane przez kościół. Kiedyś kino miało znaczenie dla ludzi, symbolem tego jest tłum ludzi, który żywo reagował oglądając film, jednak z czasem to kino upadło i musi uznać wyższość nad TV (wzruszająca scena wyburzenia Kina Paradiso).

Według mnie każdy powinien choć raz w życiu ujrzeć dzieło Tornatore, nie tylko ze względu na rankingi, ale dlatego iż jest pełen emocji. Doza humoru jest przeplatana z dozą smutku. Jestem pewien, że każdy zapamięta scenę końcową w tym filmie…

Ocena 10/10

Tylko jedna noc.

Image Hosted by ImageShack.us

Tylko jedna noc to intymna historia Ewy i Cykora, którzy zaraz po wyjściu z klubu pragną spędzić niezobowiązującą, szaloną noc. On - wodzony za nos kokieterią i kipiącym seksapilem jej. Ona - zmysłowa, piękna, pragnąca utopić się w hedonistycznej rozkoszy. To jedna przykrywka, która demaskuje prawdziwe twarze głównych bohaterów. To odkrycie ludzi zagubionych, zakrywających swoje prawdopodobne oblicze złudną maską, która spada, gdy kurtyna życia zamyka przedstawienie.

Ten film, to skrawek świata młodych ludzi, często niezdecydowanych, szukających samych siebie. Maximum treści przy użyciu minimum środków. Duet Wieczorkowski i Milka van der Milś. Takiej pary się nie zapomina. Świetna gra. Jeszcze lepszy film off-owy. Nie trzeba dużo, by pokazać wiele o ludziach - aktorach, którzy grają swoje role na deskach teatru życia…

Ocena: 9/10

(pumex)

Napisane w Dramat. Bez komentarzy

El Orfanato/Sierociniec.

Image Hosted by ImageShack.us

Sierociniec w wykonaniu Bayony, to wtórnie realizowany koncept domu tudzież miejsca nawiedzonego przez dzieci.

Akcja filmu zabiera nas do starego, zniszczonego domu, z którego Laura (Belén Rueda), jako wychowanek tego miejsca, chce z niego zrobić sierociniec. Wszystko zaczyna się układać, do momentu, gdy jej syn Simon (Roger Príncep) spotyka nowych - niewidzialnych przyjaciół…

Bayona prezentuje surrealistyczny świat, gdzieś tam wyobcowany, wyalienowany, niczym wyspa, otoczona ze wszystkich stron wodą. Pod pozorem dziecięcych zabaw, infantylnych gier ukazuje tragizm tytułowego miejsca. Ułomność dzieci, ich cierpienie, a nawet rzadkie ich choroby potęgują strach i ogólny niepokój.

Sierociniec , to kawał dobrego kina z bardzo dobrą grą mieszanki strachu, tragizmu i rodzicielskiej miłości Belén Rueda’y, który może momentami podnieść ciśnienie.

Ocena: 7/10

(pumex)

Napisane w Horror. Bez komentarzy