Klasyka 1966-68


Pociągi pod specjalnym nadzorem *****


Czechom gratulujemy Jiriego Menzla!

Na niewielkiej stacji kolejowej Kostomlaty podczas II wojny światowej młody aspirant Miloš Hrma, pochodzący z kolejarskiej rodziny, rozpoczyna swoją pierwszą w życiu pracę. Jest to jednocześnie okres, w którym przeżywa inicjację seksualną, styka się z życiem dorosłych i wojną.

Proste, banalne, błahe, a zwłaszcza w obliczu wielkiej wojny? W tym własnie tkwi szkopuł. O tym własnie mówi przesłanie filmu- że te małe, ważne rzeczy też się liczą. Główny bohater zupełnie przypadkiem staje się w finale bohaterem, ale i czymś jeszcze: z chłopca wyrośnie mężczyzna. To coś, czego nikt nie dostrzeże, bo każdy na stacji zajęty jest swoimi sprawami. A wojna? Ona jest gdzieś ponad, nie istniała by, gdyby nie tytułowe pociągi pod specjalnym nadorem przenoszące asortyment z lewej strony europy na prawą.

Film jest po czesku radosny, optymistyczny i bardzo miło się go ogląda. Do ostatniej sceny, która udowadnia, że z naiwną komedyjką bynajmniej do czynienia nie mamy .


Wojna i Pokój *****



Zupełnie nie mam pojęcia co napisać o tym filmie. Jest podzieloną na 4 pełnometrażowe obrazy epopeją, trwa 8 godzin i jest największą rosyjską produkcją w historii (a biorąc pod uwagę sprawy inflacji, ma największy budżet w dziejach kina). Jest takim swoitym Panem Tadeuszem, tylko że dla Ruskich. Akcja rozgrywa się w momencie, gdy na niewinną rosyjską ziemię napadł zły Napoleon Bonaparte. A wszystko na tle historii dwóch rodzin Bezukowów i Rostowów. Czyli normalka.

Poza tym: wiadra lejącego się patosu patosu, gigantyczny rozmach realizacji (ach te NIESAMOWITE bitwy, aż się wzruszyłem) , kiczowate romanse, podkręcanie emocji podniosłymi dialogami i muzyką itd. Mimo wszystkich oczywistości , nie jest to jednak produkcja seryjna-  daję słowo, ale niewiele widziałem TAK DOBRZE wyreżyserowanych filmów w swoim życiu. Bondarczuk czyni swoisty mit, baśń o uciśnionym narodzie, gdzie ziemia jest piękna, a ludzie romantyczni. Rosysjką duszę aż czuć, demony czają się nawet po zakończonym happy endem filmie. Reżyser nie bał się też wpleśćć elementów już czysto mistycznych- surrealizmu, onirycznych wizji, chwil szaleństwa u bohaterów.

Piękne dzieło.


Absolwent *****



Starsza dwa razy kobieta uwodzi młodego mężczyznę, absolwenta college’u. Jest znajomą jego rodziców i matką dziewczyny, która mu się podoba. Cała fabuła.

Ale jak pokazana! Ten kultowy film początkowo ogląda się niczym thriller erotyczny (doszedłem do wniosku, że Mike Nichols powinien zacząć kręcić horrory, na serio) , choć potrafi rozbawić po pachy. Potem bywa już inaczej i film robi się współczesną komedią romantyczną. Z tą różnicą, że wyzbyty z całej tandety, kiczu, lukru i fałszu. Znakomity w głównej roli Dustin Hoffman i uwodząca go Annne Bancroft. Aha i ten soundtrack.  Wspomnieniowy- sympatyczny film dla każdego. O tym, jak społeczeństwo wywiera wpływ na człowieka, odbierając mu wolność wyboru. Trzeba zobaczyć.


2001: Odyseja Kosmiczna ******


“Nie jest dane nam odgadnąć, jak wiele z tych potencjalnych rajów lub piekieł jest zamieszkanych i przez jakiego rodzaju istoty. Najbliższy z nich znajduje się milion razy dalej niż Mars czy Wenus, które nadal stanowią odległe cele naszych pokoleń. Lecz przełamujemy bariery odległości i być może któregoś dnia spotkamy pośród gwiazd równych sobie, jeśli nie potężniejszych.”

Zaczyna się od tego, że przez 3 minuty słyszymy budzącą niepokój muzykę, zaś ekran jest cały czas czarny i nic na nim nie ma. Chwilę potem pojawia się logo MGM i w głośnikach rozbrzmiewa na pełny regulator “Tako Rzecze Zaratustra” Straussa- już w tym momencie widz uświadamia sobie nietuzinkowośc, ponadczasowość i wizjonerstwo filmu, z którym obcuje.

Po ukazaniu się tytułu utworu, zostajemy przeniesieni w świat prehistorii- 4 miliony lat temu. Obserwujemy poszczególne etapy przodków homo sapiens. Małpy, które uczą się pilnować swojego terytorium, zbierać się w grupy, walczyć o cudze ziemię, a także bronić się.  Pojawia się także słynny monolit, który małpy oserwują z zaciekawieniem. Centralnym punktem tutejszej bezmuzycznej narracji jest uświadomienie widzowi, że największy postęp w dziejach nastąpił w momencie, gdy człowiek nauczyć się używać ..broni (innymi słowy: narzędzia, do osiągnięcia upragnionego celu). I nagle słynna scena kiedy kość zwierzęca przechodzi płynnie w widok statku kosmicznego. Mamy 4 miliony lat później, rok 2001.

I w tym momencie filmu rozpoczyna się współczesna Odyseja przez aspekty życia rodzaju ludzkiego w trzecim tysiącleciu. Stanley Kubrick, pokazując kilku bohaterów snuje pełną nieznośnego niemal napięcia i wibrującego dramatyzmu, którego teoretycznie nie ma, rozprawę filozoficzną nad stanem człowieka. I tu także pojawia się ów tajemniczy monolit. Historia toczy się przez pokazanie jak człowiek traci poczucie kontroli nad własnym narzędziem (fruwające swobodnie statki w przestrzeni kosmicznej), uczy się na nowo podstawowych czynności (jedzenie wypijane z kartoników, nauka chodzenia w zupełnie innej grawitacji), zaś w tym samym czasie, kiedy znudzeni ludzie wydają się zupełnie niepotrzebni,śpią i oglądają telewizję- pokładowy superinteligentny mówiący komputer HAL 9000, wymyka się z kontroli i obraca swoją wolę przeciw astronautom. Człowiek musi stoczyć walkę o samego siebie z narzędziem, którym się posłużył i który stworzył.

Kiedy ta walka się uda- zostaje ostatni etap podróży. Ten przez różne wymiary, przez nieskończoność, pomiędzy czas i przestrzeń (fenomenalna scena nacierających kolorków na widza), aż do miejsca, gdzie czeka na nas ..własna śmierć. Koło się zatacza. Człowiek jest dalej taki sam, jak te małpy. Dalej ciekawy, posiada obsesyjną chęć odkrywania, lecz zamiast odpowiedzi pojawiają się kolejne pytania, pokonuje nawet inteligentny komputer, potrafi się przystosować do nowych warunkow, a w finale i tak okazuje się, iż nie potrafi najważniejszego- stoczyć bój z własną śmiercią. Ale cóż..będą następni, nowe planety, nowi ludzie i nowe możliwości dalszego odkrywania..tak rodzi się Gwiezdne Dziecko oglądane w ostatniej scenie.

Czego człowiek tak naprawdę szuka? Boga? Śmierci? Istot pozaziemskich? A może po prostu wyzwania,z jakim powienien się zmierzyć intelektualnie? Cóż symbolizuje monolit?

Nie łatwy to film w pojęciu, a sprawy nie utrudnia nam jego ascetyczna, afilmowa kontrukcja. Pozbawiona bohaterów, pozbawiona fabuły, budująca napięcie poprzez ciszę (zdarza się, że i przez 20 minut nie ma dźwięku), będąca raczej filmem filozoficznym, obrazem do kontemplacji, niż relaksacyjnej rozrywki. Przytłaczający majestat kolejnych wizjonersko wykreowanych scen sprawia, iż po skończonym wyczerpującym seansie, każdy inny film zdaje się być malutki, miałki i banalny.

Nowatorskie efekty specjalne, genialne zastosowanie muzyki poważnej, matematyczna i reżyserska precyzja- wczoraj, po zakończeniu 2,5 godzinnego seansu zdecydowałem się podnieść na filmwebie ocenę z 9 na 10/10. Tak zgadza się, arcydzieło- ale uwaga! to film dla dorosłego i dojrzałego widza, który nie boi się wyzwania i jest gotów na chwilę samodyscypliny i posiada odpowiedni zapas ciepliwości. Reszcie odradzam. Dla nich wciąż za wcześnie na ten wieloznaczny i trudny film, którego nie sposób polubić, ale nie można go nie podziwiać.

szymalan