Paranormal Activity ****
Paranormal Activity ****

Oto jak za marne grosze udało się debiutantowi rozpętać na ekranie istne piekło.
10 lat po premierze “Blair Witch Project” obejrzeliśmy już mnóstwo inspirowanych pomysłem na udawany horror- dokument, filmów grozy. Różnie to wychodziło: od filmów słabych (“Projekt Monster”) aż do filmów zupełnie przyzwoitych (hiszpański “[REC]“). I w sumie byłaby nam ta moda spowszedniała, gdyby nie doniesienia o “Paranormal Acitivity”. Ultra niskobudżetowy film (kosztujący 15 TYSIĘCY dolarów), który wpierw przeraził krytyków za oceanem (oceny na RT), a później widzów co mogliśmy obserwować na świetnym zwiastunie. Ogromna kampania reklamowa sprawiła, że o filmie mówią od kilku tygodni wszyscy. Teraz trafia on do polskich kin.
Fabuła nie jest ani specjalnie oryginalna, ani też szczególnie skomplikowana, czy wielowarstwowa. Młoda para mieszka w dużym domu , w którym mają miejsce Dziwne Rzeczy. Szczególnie podatna na ataki jest kobieta. Jej chłopak postanawia od pewnego dnia rejestrować każdą noc, jaką spędzą w sypialni i na drugi dzień analizować, co zaszło (jeśli w ogóle zaszło coś). Jak twierdzi specjalista od duchów- to nie dom jest powodem wydarzeń, a kobieta. Przeprowadzka nie jest zatem żadnym dobrym rozwiązaniem.
“Paranormal Activity” jest jeszcze jednym dowodem na oldschoolowy (stary i dobry) przepis na kino- potrzeba prostego i inspirującego pomysłu, odrobina pasji i umiejętności, a wyjdzie coś naprawdę ciekawego. Wystarczyło oryginalny z “Blair Witch…” koncept amatorskiego dokumentu tworzonego przez bohaterów filmu połączyć z staroświeckim kinem o nawiedzonych domach, w których słychać dziwne dźwięki , drzwi samoczynnie się zamykają, a światła bez przyczyny gasną. Bohaterowie spędzają kolejne noce w łóżku nieświadomi, że z każdą dobą w ich domu dzieje się coraz gorzej, zaś oni sami coraz bardziej narażeni są na niebezpieczeństwo.
Twórcy w reklamach usiłują nam wmówić, że to , co oglądamy to autentyczne materiały nagrane w domu pewnej pary. Na początku nie pojawia się logo wytwórni Paramount Pictures, zaś po skończonym seansie nie ma creditsów (tzw. listy płac). Reżyser staje na głowie, aby zachować realizm. Oczywiście wszyscy wiemy, że to fikcja, a jednak mimo to- efekt jest znakomity.
Scenariusz, trochę zbyt schematycznie ułożony, jest żyjącą sinusoidą emocjonalną. Jak bohaterowie pokazywani są za dnia- snują się i ględzą do znudzenia. Jednak kiedy zapada noc i akcję obserwujemy z małego kącika w ich sypialni- wtedy zaczyna się prawdziwy hardkor. Nie pokazuj zagrożenia, sugeruj, kłam w żywe oczy i oszukuj najlepiej, jak potrafisz- tą lekcję z Hitchcocka czy “Obcego” Ridleya Scotta, twórca odrobił celująco. Cały czas wydaje się, że nie dzieje się nic – a jednak siedzimy jak na szpilkach, zamykamy usta i oczy odruchowo. Zwiastuny jednak nie kłamały- “Paranormal” to najbardziej przerażający film, jaki oglądałem w życiu. Imponujące jest jak przy tak małych środkach, można uzyskać taki efekt. Sugestywne zdjęcia zbliżone do realizmu bardziej niż kiedykolwiek, spotęgowane są wyrazistym, budzącym lęk, świetnie zmontowanym dźwiękiem.
Gdyby tylko reżyser ciut lepiej upilnował aktorów, gdyby tylko ten schematyzm nie był tak nachalny, i wreszcie gdyby końcówka filmu była mniej konwencjonalna- byłoby dzieło kompletne. Tak jest- niskobudżetowy eksperyment, który sieje grozę i intryguje. Bo przecież nawet, jeśli to wszystko zwidy, złudzenia optyczne – to i tak właśnie wtedy wyobraźnia podsuwa nam najgorsze, najbardziej makabryczne scenariusze. A jak jeszcze można bardziej przerazić niż pokazując, że nie jesteśmy bezpieczni nawet we własnym łóżku?
Reżyser dokonuje rzeczy niezwykłej- tworzy przerażającą atmosferę ogałacając lęk z wszystkich efekciarskich ozdobników. Strach jest w tym filmie banalny, prosty i codzienny- to zwykłe głosy, cienie i światła- co niby w nich strasznego? A jednak. Wyzbywając się infantylnych bajek o wiedźmiach, wampirach i potworach demolujących miasta, twórca trafia w samo sedno koszmaru. Proza życia, jego paradoksy oraz wytwory naszego mózgu są bardziej przerażające i namacalne od niejednego kinowego horroru. Trzeba było takiego filmu, aby w dobie wszekiej maści tandety o monstrach i psychopatach oraz zacierania się granicy między pastiszem a tym, co jest istotą gatunku- móc przerazić widzów tak, jakby oglądali pierwszy horror w życiu, a jednocześnie byli jego uczestnikami, tracącymi w sekunde poczucie bezpieczeństwa, z chwilą zaśnięcia bohaterów. To my jesteśmy wtedy ofiarą, a nie oni. Na nas ciąży problem przezwyciężenia lęku. Tkimy w jednym miejscu- w tym gdzie kamera. Nie ma możliwości ucieczki. Można tylko przejśc kolejne granice, niczym następne kręgi piekielne, własnego strachu.
Na koniec powiem, że po raz pierwszy od bodajże dekady, miałem problem z zaśnięciem po filmie. [Rec] przy tym, to poziom Buki z muminków.
szymalan
milczacy_krytyk 17:29 on 1 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Ja również miałem mały problem z zaśnięciem po tym filmie. Leżałem bez sensu kilkanaście minut w łóżku śmiejąc się sam z siebie, że się tak przejąłem tym filmem i choć chciało mi się spać, to jednak coś mi nie pozwalało na to.
Pozdrawiam
Lola King 08:36 on 2 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Wow! Zachęciłeś mnie do obejrzenia. Blair Witch Porject podobał mi się, a więc myślę, że ten film także znajdzie moje uznanie. Ale też ciekawe, za tak małe pieniądze zrobić film,a on znajdzie, aż taki odzew. Obserwują to już od pewnego czasu, ze ludzie wariuje na jego temat. To może być naprawdę coś. Pozdrawiam ;]
MAXcine 00:17 on 3 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Obejrzę na pewno, ale nie w kinie :P
Z tymi nisko-budżetowcami to jakiś nowy trend się robi, co raz więcej ich.
pawcio 00:42 on 4 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Czyli, że [Rec] straszniejszy:P? Przecież Buki nic nie przebije :P!
Do mnie ogólnie tego typu ‘prawdziwe horrory’ nie trafiają, chociaż [Rec] wytworzył we mnie dyskomfort podczas oglądania, to jednak nie przeraził tak, jak miał. Ale chętnie i ten film przetestuję – na filmwebie dostał właśnie 5 gwiazdek w kategorii jak bardzo chcę obejrzeć :)
ly. 21:01 on 8 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
podobało mi się…
…ostatnie 15 minut tylko niestety
szymalan 23:58 on 8 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Life is brutal :D