Tatarak

Andrzej Wajda, tworząc film Tatarak, ogłasza pewien sentymentalny przełom: na nowo tworzy adaptację opowieści Iwaszkiewicza. Nawiązuje przy tym współpracę z aktorką − Krystyną Jandą – z którą stworzył takie filmy, jak Człowiek z marmuru, Człowiek z żelaza. Tatarak to powrót do trudnych pytań o ludzką naturę. Po ostatnim filmie pt. Katyń po raz kolejny Andrzej Wajda porusza tematy egzystencjalne dotyczące nieuchronności śmierci. Reżyser sięga po Tatarak Iwaszkiewicza, uzupełnia go różnymi wątkami i tworzy z tego metafilm z uniwersalnym przesłaniem.

Film jest historią Marty − kobiety już niemłodej, prowadzącej prozaiczne życie u boku męża doktora. Życie nie daje jej szczęścia i satysfakcji, pozbawione jest namiętności, a jedyną rzeczą, która zmienia się w niej, jest czas. Życiową rutynę bohaterki przerywa spotkanie z dwudziestoletnim mężczyzną, który staje się jej fascynacją i remedium na problemy. Jednak Marta tylko przez chwilę może odetchnąć dzięki nowej znajomości, ponieważ Bogusław ginie podczas zrywania tytułowego tataraku. Dodatkowo fabułę dzieła Wajda uzupełnił o fragmenty utworu Sándora Márai – Nagłe wezwanie. To właśnie z niego został zaczerpnięty wątek mówiący o śmiertelnej chorobie głównej bohaterki, który to fakt jest skrzętnie ukrywany przez małżonka. Andrzej Wajda, gdy już stworzył szkielet scenariusza oparty na utworze Iwaszkiewicza, dostał od Krystyny Jandy kilka stron notatek z jej autobiografii, w których była opisana choroba Edwarda Kłosińskiego oraz ostatnie dni jego życia. Jego śmierć w dniu 5. stycznia 2008 roku była dla Jandy ogromnym wstrząsem. Tworzyli oni zarówno zgodne, oparte na partnerskich zasadach małżeństwo, jak i udany duet w życiu zawodowym. Edward Kłosiński był przecież autorem zdjęć do wspomnianych wcześniej przeze mnie filmów Człowieka z marmuru i Człowieka z żelaza. Wajda uczynił pewien ukłon w stronę Krystyny Jandy, pozwalając jej w Tataraku na intymną spowiedź z własnych przeżyć

Film budują trzy płaszczyzny: historia Marty, monolog Jandy, jak również przygotowania do tworzenia filmu, kiedy to aktorka czyta przy Andrzeju Wajdzie początek nowelki Iwaszkiewicza. Jednak moim zdaniem historia osobista Jandy wybija się na pierwszy plan, przyćmiewając tytułową opowieść. Jej rola jest wyjątkowa. Jest zarówno Martą, której życie wypełnione jest pustką po stracie dwóch synów w Powstaniu Warszawskim, jak i osobą, która próbuje pogodzić się z samotnością po stracie najbliższej osoby w rzeczywistym świecie. Człowieka, przy którym była w domu i w pracy. Z którym dzieliła nie tylko życie, ale i pasję.

Początek filmu wypełnia widok surowo umeblowanego pokoju, który już na pierwszy rzut oka tchnie wielkim smutkiem. Tworząc wygląd pokoju, Wajda inspirował się malarstwem Edwarda Hoopera. Malarz ten tworzył obrazy przesiąknięte melancholią i osamotnieniem. W pejzaże miejskie, opustoszałe hotele, motele wprowadzał samotnych ludzi, przygnębionych, zagubionych. Dzięki zdjęciom Pawła Edelmana napięcie towarzyszące monologom Krystyny Jandy zostało podtrzymane. Rozważania aktorki to nie tylko odważne wyznanie, ale także katharsis dla niej samej. To jej film. Przez swoją szczerą i osobistą opowieść zastanawia się nad ostatnimi chwilami swojego męża. Stawia sobie również trudne pytanie: czy sztuka może być ponad śmiercią i jaka właściwie jest jej wartość? Nie wie, czy zrobiła dobrze, grając spektakl w tym samym dniu, w którym umarł Edward. Jej osoba w tym filmie jest niezwykle ważna, ponieważ rozdziela się na postać fikcyjną i rzeczywistą. Ekranizacja pokazuje w sposób wyraźny, że i poza sztuką, pasją istnieje również życie prywatne. Doświadczenie śmierci nie ominie nikogo.

Przeciwnicy mogą twierdzić, że Tatarak nosi wyraźne ślady megalomanii aktorki. Myślę, że Krystyna Janda pokazuje rzeczywiste cierpienie, ból a także samotność po utracie męża, której się nie spodziewała. Samo mówienie o tym sprawia jej trudność:
— Umarł między jedną łyżką zupy a drugą.
Pokazuje tym samym, jak nagła może być śmierć. Nagle i niespodziewanie ginie także Bogusław, mężczyzna, którego poznaje Marta.

Takie filmy jak Tatarak są ważne i potrzebne. Wajda wraz z Jandą tworzą dzieło niezwykle osobiste. Opowiadanie Iwaszkiewicza to tylko pretekst do rozmów na temat przemijania, – kwestii, o której człowiek nie lubi bądź boi się rozmawiać. Ludzie na siłę próbują zatrzymać czas, lecz film pokazuje nam, że nawet romans z młodym mężczyzną nie jest w stanie zatrzymać czasu, który płynie jak rzeka, bo jak to ujmuje jeden z bohaterów filmu:
— Rzeka to rzeka. Ma wiele kaprysów.

Tak samo jest z życiem. Nie zawsze da się przewidzieć to, co przyniesie nam los. Wajda tworzy film innowacyjny, inny niż dotychczasowe jego produkcje. Poprzez wykorzystanie różnych dziedzin kultury pokazuje problem, który dotknie każdego. Postać Krystyny Jandy odgrywa w tym filmie istotne znaczenie, ponieważ mówi o problemie śmierci na głos…

8/10

/Pumex