Hello-win!
Halloween

Nie. Wcale nie będę tutaj wykładu na temat historii święta Halloween. Nie będzie też polemiki pomiędzy przeciwnikami, a zwolennikiami. Dla jednych to niewinna zabawa, dla innych komercyjna tandeta z Zachodu, która profanuje prawdziwy nastrój związany z polskim Świętem Zmarłych obchodzonym w tym samym okresie. Jesteśmy jednak na blogu filmowym i własnie o filmach chciałbym tu mówić. A jak filmy i halloween- to nic innego jak horrory. Dlatego specjalnie z tej okazji mam dla Was mój subiektywny, prywatny TOP 10 horrorów. Co najbardziej lubię, czego sie bałem\boję nadal, do czego chętnie wracam. No to zaczynamy:
1. Obcy. 8 Pasażer Nostromo\ Obcy 2. Decydujące Starcie
Nie mam pojęcia co mnie podkusiło aby w wieku bodajże 7 lat zobaczyć ten film. Ale wiem jedno- przeżycie to było tak intensywne, przerażające i sugestywne, że tytuł “Obcy” wszedł mi w pamięć na zawsze. Trudno wyceniać w ogóle wartość tych filmów. Zarówno oryginał Ridleya Scotta (któryś kiedyś to kręcił wybitne filmy jak ten czy Blade Runner, teraz hollyoowdzki wyrobnik) jak i sequel Jamesa Camerona (“Titanic”, “Terminator”, “Avatar”) to dla mnie arcydzieła horroru s.f. Nawet , jeśli już się ich nie boję- to dalej przecież pozostaje genialna Sigourney Weaver jako “jedyny człowiek zdolny pokonać Obcego”, dalej pozostają nie starzejące się efekty specjalne, dalej pozostaje kapitalny klimat budowany przez najlepszą scenografię i dekoracje w historii s.f. I dalej pozostają emocje.
Scott postawił na “Im mniej widać potwora, tym straszniej”, Cameron zrobił po prostu blouckbustera z wielkim rozmachem. Obydwaj przeszli do historii kina. Była też 3cia częśc Obcego- ta z kolei otwarła drzwi do kariery innego wielkiego twórcy, Davida Finchera. Ładny przegląd reżyserskich osobowości.
2. Lśnienie
Kubrick to jednostka bardzo szczególna. Nie oglądał swoich filmów, powtarzał sceny po kilkadziesiąt razy, był uparty , zawzięty i całym sobą walczył o swoją wizję. Wiec choć “Lśnienie” początkowo nie odniosło sukcesu, posypały sie Złote Maliny, słabe recenzje, a Stephen King uznał ekranizację swojej powieści za fatalną- dziś film funkcjonuje jako kultowy. Długi, ciut rozwleczony w czasie horror, którego akcja dzieje się w odciętym od świecie hotelu w środku zimy, poraża nie tylko klimatem. Jestteż rozegranym z matematyczną prezycją studium szaleństwa, która narasta stopniowo, powoli- aż poleje się krew….Wybitny Jack Nicholson.
3. Sierociniec
Koniecznie zależało mi na tym, aby wrzucić do listy coś bardzo współczesnego i jedyne co mi przyszło do głowy, to leżący na mojej półce z DVD “Sierociniec”. Hiszpański horror, który podobnie jak inny film jego producenta Guilllermo Del Toro , “Labirynt Fauna”, rozgrywa się w dwóch równoległych i przystających światach- prawdziwym i fantasmagorycznym. Świetna strona wizualna, znakomita intryga, która do finału trzyma w napewności, no i kurcze- strachy straszą tutaj naprawdę. Sprawdziłem w kinie, podobnie na rodzinie w domu. A na końcu się nawet wzruszyłem. Nie ma się tu do czego przyczepić. Najlepszy horror od lat.
4. Egzorcyzmy Emily Rose
Widziałem ten film dwa razy w kinie i kilka razy w domu. Choć koszmarów u mnie nie powoduje, to jednak jest to obraz jak dla mnie porywający. Mamy tu do czynienia z połączeniem “Egozrcysty” (centralną częścią jest egzorcyzm Emily Rose gdzies w dwóch trzecich filmu) i dramatów sądowych. NIemal połowa akcji rozgrywa się na sali rozpraw. Obserwujemy spektakularny proces księdza, który zamienia się (proces, nie ksiądz) w dyskusję o świecie religii i świecie nauki. Aże dyskusja nudna nie jest, że argumenty są naprawdę rzeczowe i konkretne, zaś tempo filmu nie pozwala na nudę- jak tu się nie zachwycić? No i do tego ta Laura Linney ;) Znam takich, których ten film naprawdę przeraził.
5. Halloween
W przeciwieństwie do wszystkich innych slasherów, tutaj zachowana zostaje czysta finezja grozy. Michael Meyers przez pierwszą godzine sie jedynie pojawia z daleka: widać go zza rogu, z okna , gdzieś po drugiej stronie ulicy. Tak Carpenter precyzyjnie buduje narastające napięcie, przy okazji dbając o całkiem sensowną i ciekawą fabułę. Oraz o klimat. Właściwie lepszeo filmu na noc halloween sobie nie umiem wyobrazić. Wystarczy widok dyni, wystarczy klimat leniwego popołudnia wolnego od zajęć dla bohaterów i można się dosłownie w akcji zanurzyć. Gorzej, że jak wejdziemy w niego za mocno, to potem może być pod koniec całkiem strasznie. Ale chyba jednak o to chodzi. Na dokładke doliczcie młodziutką Jamie Lee Curtis, która całkiem sprawnie sobie radzi jako siostra mordercy.
6. Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną
Prosty jak budowa cepa, nie zawsze logiczny, ale za to szybki, bezpretensjonalny i unikający zbyt dużej jatki slasher, z Jessicą Biel biegającą w mokrym podkoszulku. Czego można chcieć więcej? Klimat upalnego popołudnia, które dla grupki nastolatków zamienia się stopniowo i nieodwracalnie w koszmar, jest tu odegrany przez reżysera bezbłędnie. Nispel ma tę zdolnośc, że znakomicie zmienia soczewki bez straty dla całego widowiska: przechodzi od bardzo bliskich , niemal telewizyjnych zbliżeń na twarze (a więc nie ułatwia sprawy młodym aktorom) do panoramicznych ujęć, mających dodać nastroju i napięcia.
Ten nieskobudżetowy, nie efekciarski film bije swój oryginał z lat 70. na głowę pod każdym właściwie względem. Skoro pochwalił go nawet Paweł Felis, toto naprawdę jest coś!
7. Jeździec bez głowy
Johny Depp + Tim Burton = kolejna zabawa w przebieranki i dziwną scenografię będącą połączeniem dziecinnej fantazji i gotyckiego horroru. Poł żartem, pół serio, świetna kryminalna zagadka do końca utrzymująca na skraju fotela, świetna strona wizualna.Nie oczekujcie realnego strachu. A także nie kupujcie na domowy seans popkornu, ani w ogóle nic do jedzienia. Film jest piękny, ale chwilami potrafi zobrzydzić.
8. Piła (seria 1-6)
Jedni kochają, inni nienawidzą, ja po prostu lubie i oglądam z przyjemnością. Nie ma tu nic do bania się, podobnież żadnych mądrości. Czysta zabawa w konwencję, którą aby sie właśnie bawić- trzeba zaakceptować bez marudzenia. Niektórzy narzekają , że za krwawe obrzydliwe etc. Bez przesady! Film ma tak dziki montaż, że nic konkretnego nie można tam zobaczyć. Bo najważmniejsza jest tu misterna, wielowątkowa kontrukcja kryminalnej zagadki. Nie wszystkie częsci były tak samo udane, ale ponoć “szóstka” jest najlepsza od czasów “Piły II”. Zacieram rączki :)
9. Silent Hill
Chyba jedyna udana ekranizacja gry komputerowej. Tu postawiono już wszystko na budowanie klimatu. Opuszczone miasteczko, z nieba sypie się popiół, wszystko spowija mgła, a w domach czają się rózne niesmaczne monstra. Twrócy doskonale odwzorowali świat z gry. Tylko roche dziwnie ma ten film poukładany scenariusz (wszystk sie wyjaśnia w 5 minutowym monologu na pół godziny przed końcem) , ale dajmy spokój. “Silent Hill” potrafi zauroczyć, zwłaszcza , że ma świetny koniec. Koniec, który zapowiada, że może się pojawić sequel. I to jest dobra wiadomość.
10. Noc żywych trupów
George Romero nakręcił amatorski, pozbawiony efektów, z amatorami zamiast aktorów (którym dał 1$ i koszulke z napisem “grałem w Nocy Żywych Trupów” xD) , czarno biały , chałupniczy horror, który jak sie okazuje do dzisiaj ma gro swoich zwolenników. Bać się tu już nie ma czego, podejrzewam, że z kolegami i piwem, wyszłoby nawet zabawnie. Ale zostawmy strach- “Noc..” to początek świetnej serii horrorów o żywych trupach- zawsze alegorii naszego społeczeństwa. Konsumpcyjnego, goniącego za czymś, skłóconego ze sobą i wiecznie nastawionego wrogo do siebie. Ten film był taką rewolucją, że doczekał się dzisiątek przeróbek, parodii i sequelów. Warto.
——————————————————————————————————————
Horror jest to gatunek filmu szczególny. Niepoważnie traktowany przez krytyków, ale uwielbiany przez widzów. Szkoda, że rzadko powstają w tym gatunku dzieła naprawdę wielkie. Wszak przecież kino grozy jest najlepszym miejscem, aby urzeczywistnić ludzki strach. Pokazać, czego ludzie sie boją, i dać im klucz do przezwyciężenia lęku. Kiedy to się uda, można przeżyć wspaniałe katharsis po skończonym seansie.
Strach w kinie jest swego rodzaju szczepionką. Wstrzykuje się pacjentowi bezpieczną dawkę po to, aby znieczulić widza na przerażenie w realnym świecie. Tylko, że do tego trzeba naprawdę dobrego, sugestywnego horroru. Filmu, który odwzierciedli lęk współczesnego człowieka. To jedyny gatunek , który może postawić widza na skraju fotela, który może przerazić zarówno przed seansem (nie mieliscie takiego odczucia, że boicie sie juz na zapas?) , jak i po nim. Mocno działa na wyobraźnię i daje twórcom możliwość popisu szkaradnych i przerażających efektów. Nie można tej niszy filmowej zlekceważyć ot, tak.
Życzę wszystkim udanego wieczoru. Tym, co podobnie jak ja, planują noc horrorów- życzę dużo strachu i dużo nastrojowej zabawy. :)
szymalan
suawek 17:36 on 31 październik 2009 Bezpośredni odnośnik |
Buka forever i uj :<
milczacy_krytyk 22:39 on 31 październik 2009 Bezpośredni odnośnik |
“Sierociniec”?? Tu mnie bardzo zaskoczyłeś. Dla mnie ten film nie dość, że nie był wcale straszny, to jeszcze kompletnie mnie nie porwał. Takie na siłę połączenie dramatu ze straszakiem z okropnym, ckliwym zakończeniem. W kategorii: horror w starym domu o wiele bardziej wolę “Innych”. Może nie straszą tak bardzo, ale mają niezwykły klimat, styl no i zaskakujące zakończenie.
Za to bardzo się cieszę z obecności w Twoim rankingu “Silent Hill” bo to jeden z moich ulubionych horrorów ostatnich lat ;)
Pozdrawiam.
Huge 23:09 on 31 październik 2009 Bezpośredni odnośnik |
Jestem świeżo po seansie “Lśnienia” Kubricka… niedawno przeczytałem książkę Kinga pod tym samym tytułem i byłem nią zachwycony, była to chyba pierwsza książka, której momentami bałem się czytać. Jednak film był okropny… nudny, długi, wogóle nie był straszny, a także miał mało wspólnego z książką(wiele wątków zostało albo zinterpretowanych inaczej, albo zupełnie pominiętych… moim zdaniam zbyt wiele).
Nie dziwię się Stephenowi Kingowi, że nie podoba mu się ten film.
szymalan 15:27 on 1 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Do “nudy” Kubricka trzeba się odpowiednio nastawić ;)Taki ma facet styl. Dla mnie ten film to wizjonerstwo w czystej postaci.
MAXcine 23:51 on 31 październik 2009 Bezpośredni odnośnik |
“Ręcami i nogami” podpisuje się pod milczącym – Sierociniec nie grzeje, nie ziębi. Zaskoczyła mnie w tym zestawieniu Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną – warto zobaczyć tylko dla Biel w białym, obowiązkowo mokrym Topie (zwiastun był 10x lepszy niż cały film). Dla mnie daleko za pierwszą 10 horrorów, w miejsce masakry wrzuciłbym REC.
A Silent Hill dałbym znacznie wyżej – jedna z najbardziej niedocenionych produkcji ostatnich lat.
szymalan 15:25 on 1 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Co do Sierocinca. Koledzy- czy Wy tak na serio? Nie grzeje, nie ziębi? :| Jestem ciut zażenowany, bo jeżeli kogoś nie grzeje nie ziębi dramat o matce, która utraciła syna i natrafia na trop masowego morderstwa dzieci z sierocińca (scena odkrywania kości) , to co może człowieka ruszyć ? Ani ckliwy, ani melodramatyczny. Dla mnie poruszający i wręcz przeszywający do głębi. Nawet jeśli kogos nie straszy, to wystarczy że spróbuje oddzielić elementy horroru od całości, i wtedy ma dalej spójny, logiczny i prawdopodobny dramat psychologiczny, wiarygodny od pierwszej do ostatniej minuty. Zakończenie ckliwe? Dla mnie po prostu wzruszające było to, co uczyniła bohaterka w finale. To własnie takie “melodramatyczne” chwyty, jak słusznie ktoś napisał gdzieś- nadają lękowi żywą barwę.
milczacy_krytyk 20:10 on 1 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Serio serio ;)
Ponieważ już raz pisałem co myślę o tym filmie, to nie będę się powtarzał i tylko zarzucę linkiem http://reviews.blox.pl/2008/05/cien.html :]
menetheris 18:13 on 1 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
E tam, “Sierociniec” jest ok, a przynajmniej zmierza w dobrym kierunku. Do kanonu jednak z pewnością nie dołączy.
Polecał bym za to co do listy którą ułożyłeś zapuścić sobie takie filmidła jak “Nosferatu” Herzoga czy “Valerie i tydzień cudów”.
Magia! A dla odmiany nowe “Drag me to hell”.
szymalan 18:18 on 1 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Nosferatu Herzoga wyłączyłem po połowie, bo jednak muszą byc jakies granice filmowego nudziarstwa ;)
szymalan 18:24 on 1 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
a na temat Sierocinca juz nie chce wracac, bo szczerze mnie guzik obchodzi czy przejdzie do historii kina czy nie. Dla mnie – jeden z filmów dekady. Nie horrorów, filmów ogóle.
suawek 20:05 on 1 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Omg, meneteheris… Ty myslisz dupa?
Sierocince, Drag me to hell i inne, a Buka i tak forever :*
szymalan 20:28 on 1 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
@milczący
Kiedyś robiłem sobie przegląd Twojego bloga i zaskakująco często moje oceny pokrywały się z Twoimi ;]
…do momentu, kiedy nie przeczytałem recenzji Sierocinca :D Nie mniej bronisz swojego zdania przy pomocy argumentów , a to doceniam ;) Ja oczekuje od kina przede wszystkim emocji. Ten jest dostarczył , stad i taki mój werdykt.
pozdrawiam
milczacy_krytyk 00:32 on 2 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Nie wiem co się dzieje, ale tak jak kiedyś mój blog się buntował i nie chciał dodawać twoich komentarzy, tak teraz ja mam problem coś napisać u Ciebie.
A chciałem napisać, że to i bardzo dobrze, że mamy różne zdanie. Gdybyśmy mieli takie samo na wszystkie filmy, to by to było trochę podejrzane.
Ale jak mi się zaraz pojawią wszystkie trzy komentarze, które dotychczas napisałem, to się chyba wścieknę :D
szymalan 14:33 on 2 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Sprawdziłem co jest grane. Okazało sie, że wredny wordpress uznał Twoje pierwsze komenty za ….spam(!). Nie pierwszy raz ma takie odpały ;/ Dziwne, doprawdy dziwne.
menetheris 14:10 on 2 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Suwek- nie ma to jak inteligenty komentarz łączący w sobie konstruktywną krytykę. “Drag me to hell” to próba odejścia od schematów, czyli dla mnie zabawa gatunkiem( coś ci mówi słowo “pastisz”?)
Szymalan- nudziarstwo, nudziarstwem, ja tam lubię pooglądać przynajmniej coś od czego szczerze wieję grozą, a film Herzoga ma niezapomniany klimat.
Tak właśnie odbieram halloween.
szymalan 14:31 on 2 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Niezmiernie mi przykro, ale dla mnie wiało tam tylko nudą. Widziałem to dosyc dawno, nie wiem, moze powinienem powtórzyć seans, nie mniej naprawdę nie sądze aby mnie tam cokolwiek mogło przerazić. No ale cóż, rozumiem Cię- wiadomo, z wiekiem człowiek boi sie coraz mniej. Dla mnie Nosferatu to taka bajeczka, prawdziwy strach wywołuje się na poziomie psychologicznym, nie stylistycznym.
A Suawek znów bydło robi :D Nie bierz tak śmiertelnie poważnie jego komentarza .
Zaś co do Drag Me to hell, to wypowiem sie w kontekscie raimiego bo ogladałem niedawno “Martwe zło”. Teraz mamy już same pastisze, parodie, grindhousowe hołdy, aż ciężko znaleźć granice pomiewdzy prawdziwą grozą, a przymróżeniem oka (bo powstaje tez duzo po prostu gniotów , które są śmieszne niezamierzenie). I to sie robi już powoli nudne, udowadnia . ze kino grozy miast ewoluować stoi w miejscu, a właściwie sie cofa. Tylko rodzynek Sierociniec, który trzeba jednak zrozumieć i do niego dojrzeć, aby móc sie naprawdę bać- ja rozpatrywałem ten film na wielu poziomach i w wielu kontekstach. .
menetheris 00:14 on 3 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
A bo to ten “Suawek” jest(i wszystko jasne) :P
I o to właśnie chodzi, każdy pojmuję strach inaczej. Rozumiem zatem, że “Sierociniec” bardziej więc cię poruszył aniżeli przestraszył.
Masy hołdów zalewających nas wydają się być częstokroć zwyczajnie wymówką przed filmową nędzą jaką reprezentują(“bo to tak miało być”).
szymalan 12:08 on 3 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Powiedziałbym, że w takim samym stoniu wzruszył, co przeraził ^^
pawcio 19:24 on 3 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Hmmmm lista ciekawa, nie powiem. Cała gama różnych horrorów. Generalnie ja tam Cię popieram, jeśli chodzi o Sierociniec – najlepszy horror po 1999 roku. Na drugim miejscu dałbym Zejście, a na trzecim The Ring (wersja USA). Natomiast z filmów, które wymieniłeś:
Lśnienie przereklamowane,
Egzorcyzmy Emily Rose – zgadzam się z Tobą,
Teksańska masakra… – wolę nowe Wzgórza mają oczy – zabawniejsze są,
Piła – też się zgadzam, szczególnie z tym, że tam strachu nie ma :P Ale seria (przynajmniej jej dwie pierwsze części) wymiata.
Noc żywych trupów – słowo ‘chałupniczy’ pasuje mi tam jak ulał :D Klasyka, która na mnie wrażenia nie zrobiła :/
Pozdrawiam,
pawcio
suawek 18:51 on 4 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
omg menetheris wez sie dziecko ogarnij. masz Ty dystans do siebie i tego co czytasz jakis w ogole? widzialem Cie na nk – 14 czy tam 15lat a zachowujesz sie chocbys mial 60 i jakbys byl jakims profesorem. no wez, ale nie lapie Twojego stylu bycia. ja bym Ci sie radzil zglosic do psychologa, ktory nauczy Cie, jak miec dystans do otaczajacej rzeczywistosci, a nie ogadladac 10 filmow dziennie w wersji cam :D you made my day. bb.
suawek 19:09 on 4 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
i najlepiej mi nie odpisuj, bo nie chce spamowac juz wiecej na blogu Damiana, ech. a co do wpisu, to kilka pozycji na pewno by sie powtórzyło, jezeli ja napsalbym swoje zestawienie [mam tutaj na myśli m.in. Sierociniec, Lsnienie, Jezdzca bez glowy czy Egzorcyzmy Emily Rose], ale dorzucilbym jeszcze serie Omen [1-3, 4 czesc dla mnie nie istnieje], Dziecko Rosemary, moze Adwokata Diabla. A co do Lsnienia – w zyciu nie zgodze sie, ze ten film jest nudny. wg mnie, to jeden z najlepszych horrorow jakie widzialem, a zarazem jedna z najlepszych ekranizacji prozy Kinga. widzialem kilka razy i na pewno jeszcze nie jeden raz zobacze, bo to dzielo, ktore mozna ogladac i 10 razy, a odbiera sie z taka sama przyjemnoscia jak za pierwszym. tyle z mojej strony.
menetheris 19:44 on 4 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
A jednak pokuszę się od odpowiedź. Nie podoba ci się mój sposób bycia? twoja sprawa.
10 filmów? Umiesz liczyć?
menetheris 19:50 on 4 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
Widziałeś mnie na n-k? To pięknie, te google to swoją drogą znakomita wyszukiwarka.
suawek 23:26 on 4 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
ech, nie napisalem swojego zestawienia tylko podalem niektore pozycje, ktore by sie w takim zestawieniu znalazly. google to na pewno dobra wyszukiwarka, a na nk znalazlem Cie przez przypadek i o ile pamietam, to masz dobry gust muzyczny, bo chyba w opisie podales zespoly jakie lubisz :D a ten Twoj styl bycia po prostu nie pasuje do osoby w Twoim wieku, a idac dalej do nikogo – totalny brak luzu, dystansu do siebie i otoczenia. czytajac Twoje komentarze naprawde czuje sie, chocbym czytal wypowiedzi jakiegos profesorka od siedmiu bolesci a nie nastolatka. nie wiem, czy Ty chcesz pokazac, ze jestes jakis wyjatkowy czy co. rob co uwazasz za stosowne, ale nie dziw sie, ze znajda sie ludzie, ktorych irytujesz, a moge dac Ci slowo, ze na tym blogu znajdzie sie wiecej takich osob, tyle tylko, ze Ci o tym nie mowia. ja jestem taki, ze mowie/pisze to co mysle, wiec masz tu czarno na bialym [szarym :D] wszystko. dobra, koncze ta dyskusje/pouczenie czy whatever i juz nie zagladam do tego wpisu, zeby nie robic wiecej spamu.
menetheris 16:24 on 6 listopad 2009 Bezpośredni odnośnik |
A więc- ja również odpiszę, dla zamknięcia sprawy. Spory offtopic się tu zrobił, zatem nie ma po co go przeciągać.
Może wygląda na to, że chcę zabłysnąć, bądź też robię to nieświadomie.
Dystans mimo wszystko w życiu codziennym mam( ale to pewnie też opcja tego jak odbierają mnie ludzie), ale nie w przypadkach jeśli ktoś jawnie mnie atakuję.
Dzięki za szczerość- jeśli irytuję cię moja osoba, ok( zresztą w moim środowisku, jest sporo osób które irytuję, nie jest dla mnie jakimś zaskoczeniem).
Sam swoich wad nie widzę, więc dobrze, że czasem ktoś mi je wytknie ;)