Udręczeni **

Nastoletni Matt cierpi na raka. Aby być bliżej szpitala, w którym chłopak się leczy, jego rodzina przeprowadza się do Connecticut i zamieszkuje w wynajmowanym domu. Od samego początku Matta dręczą tam przerażające wizje, ale nawet on sam nie jest pewien, czy to wpływ starego budynku, czy skutki nowo podjętej eksperymentalnej terapii przeciwnowotworowej. Szybko okazuje się, że to czego doświadcza schorowany chłopak, nie ma nic wspólnego ze stosowanymi lekami, a “prawie idealny” dom ma za sobą dość niechlubną historię…
Totalnie puszczony samopas horrror, którego twórca myśli, że etykietka “based on the true story” wszystko załatwi. Fakt, że film potrafi nastraszyć, ale całe to straszenie to raczej dźwiękowa błazenada niż realna groza wynikająca z filmowej sytuacji. Problem jest jednak znacznie gorszy: “Udręczeni” to niemal idealna kopia “Amityville Horror” z przed paru lat i belitośnie powtarza cały schemat, jaki zresztą wykorzystywano już mnóstwo razy. W tym wypadku 100 minut to już bardzo długi seans.
szymalan
sUawek 00:27 on 1 lipiec 2009 Bezpośredni odnośnik |
Musze to zobaczyc :p Amityville nawet mi sie podobal [w sumie, jeden z nielicznych nowych horrorow ktory mi sie podobal, a nawet bardziej od wersji oryginalnej z lat '70. bodajze :P]. A co do udreczonych – jak to powiedziales: “Nie kazdy horror moze byc Lsnieniem”. W kazdym razie, zobacze i porownam moje odczucia z Twoja opinia ;P
pawcio 11:06 on 1 lipiec 2009 Bezpośredni odnośnik |
Się zdziwiłem, że ‘Udręczeni’ to właśnie ”The Haunting in Connecticut’ :/ No ale do takich tłumaczeń można przywyknąć. Tego filmu też nie widziałem, ale zastanawiam mnie ile tam w rzeczywistości jest tego ‘true story’? Poza tym że chłopak mógł na prawdę na raka chorować, bo to jeszcze jest możliwe.
pzdr,
p.
sUawek 12:46 on 1 lipiec 2009 Bezpośredni odnośnik |
Hm, no to moze byc nawet prawda w 100% :D A co do reszty… przemilcze :P