Wyspa ****

Clipboard01

Mamy właśnie rok 2019. Po wielkim skażeniu ludzie przenoszą się pod powierzchnię ziemi i tam budują sobie miasto. Jedyną ich nadzieją na poprawę bytu jest codzienna loteria w której główną wygraną jest przeniesienie szczęśliwca na jedyny nieskażony obiekt- wyspę. Lincoln (McGregor)- główny bohater- pewnego dnia znajduje żywego motyla, zaczyna go zastanawiać dlaczego przeżył, czy aby ludzie którzy rządzą miastem do końca są szczerzy z mieszkańcami i dlaczego nie biorą udziału w losowaniu. W towarzystwie pięknej Jordan Two-Delta (Johansson) próbuje rozwikłać zagadkę.

Michael Bay popełnił gafę, bo nakręcił film, w którym oprócz akcji, jest jeszcze treść. Za ten błąd został skarcony surowo- jego film w kasach kinowych się zupełnie nie zwrócił. Ale „Wyspa” to mimo to, całkiem udana próba społecznego moralitetu, nie jeden raz prowokująca w trakcie seansu do zastanowienia. A poza tym? Kilka całkiem ciekawie pomyślanych scen (Evan Mc Gregor rozmawiający sam ze sobą w dwóch różnych akcentach, sporo humoru związanego z…nie, tego już zdradzić nie mogę), ciekawa obsada (McGregor, Sean Bean, Hounsu, Buscemi- tylko Johansson statystuje) i wciągający scenariusz… do czasu. Niestety Bay musi pozostać Bayem i dlatego w trakcie pościgu demoluje jakieś pół miasta- im bliżej patetycznego finału, tym więcej bum-bum, a mniej intrygi i dialogów.

szymalan