Transformers. Zemsta Upadłych ***

772x0

Pierwsza część opowieści z robotach-transformerach była świetnym wakacyjnym blouckbusterem z zaskakującą ilością pomysłowych atrakcji. Część druga nie zaskakuje- mogła być przyjemną łaskotką. Łaskocze jednak tak długo i nachalnie, że staje się to torturą. Tak, czuję się rozczarowany.

Sam Witwicky (Shia Labeouf), po wydarzeniach z oryginału chce pozostać normalnym nastolatkiem z wkurzającymi rodzicami, piękną dziewczyną i zwykłymi nastoletnimi problemami. Jednak piętno tego co się wydarzyło nie pozwala mu na tę „zwykłość”. Ożywiony przez „kolegów” decepticonów Megatron chce zemsty i prowadzi do boju swoich wojowników, aby móc raz na zawsze unicestwić nasza planetę. Bla, bla ,bla.

O ile pierwsze 15 minut wgniotło mnie w fotel, kiedy oglądałem niezwykle efektowny ciąg walk w Shanghaju., o tyle im dalej tym było gorzej. Michael Bay postawił na prosta zasadę: Im więcej , tym lepiej. No i mamy: o wiele więcej niż poprzednim razem scen walk, o wiele więcej większych transformersów, 10 razy więcej eksplozji, o wiele więcej żartów a la American Pie (chwilami czułem się dosłownie zażenowany), o wiele więcej rodziców Sama, a także Johna Torturro. Efektem tego jest a) niemal kompletny brak scenariusza b) to, że każda kolejna atrakcja robi się coraz mniej smaczna. Scenom akcji brakuje jakiegokolwiek zaskoczenia, czy suspensu. Finałowa, typowa dla Baya demolka, po prostu nie może się skończyć- a i tak mało mnie interesował jej , przecież oczywisty, wynik. „Transformers” był filmem wyważonym i spójnym- „Zemsta Upadłych”- to napakowany fajerwerkami gadżet do pierwszej części. Oczywiście, że film się ogląda- jest szybki, fantastycznie dopieszczony pod względem wizualnym(ale cóż to już dziś za sztuka?) ,czasami zabawny .Jednak nie rozumiem co to za film wakacyjny dla relaksu, jeśli ja wychodzę z bólem głowy z kina?

Skarciłem Baya dziś notą nie wysoką, choć obiecuję jedno: na pewno do jego dzieła powróce. Powyższy tekst proszę traktować więc jako wstępne impresje- wszak “tylko krowa nie zmienia zdania”

szymalan