Knowing ***
Zapowiedź ***

Rok 1959. Grupa uczniów maluje swoje wyobrażenia o świecie przyszłości. Ich rysunki trafiają do specjalnej kapsuły, która zostanie otwarta dopiero za 50 lat. Pół wieku później okazuje się, że jedna z prac to coś więcej niż tylko dziecięca fantazja. Profesor astrofizyki John Koestler (rola Nicolasa Cage’a) dokonuje niezwykłego odkrycia – zapisany na kartce szyfr z zadziwiającą dokładnością określa daty oraz liczbę ofiar największych kataklizmów, które nawiedziły Ziemię w ciągu ostatnich 50 lat. Nie wszystkie przepowiednie już się jednak spełniły…
W tym thrillerze katastroficznym reżysera „Ja, robot” wymieszane są różne gatunki, jednak żaden z nich (horror, thriller, katastroficzny, dramat, sf) nie jest rozwinięty na tyle, aby spełnić właściwą sobie rolę. I mimo całej miałkości fabuły, słabych wątków, przeciętnego aktorstwa (Cage jest znośny, ale to co napisał dystrybutor, że to „genialna rola”, budzi śmiech) i ogólnie dość nudnawej akcji- film ma w sobie, dzięki sprytowi reżysera, pewien wyższy zamysł i intryguje. Rzadko kiedy oglądamy w kinie katastrofy rangi takiej jak w „Zapowiedzi”- wszak globalna apokalipsa to nie to samo, co wypadek samolotu, czy metra. Dlatego film skupia w sobie wystarczająco dużo potencjału i zmusza do przemyśleń. Jest próbą odpowiedzi na pytanie: Jak przygotować siebie i bliskich na to, co nieuniknione- co zdarzy się na 100 procent, nie można tego powstrzymać. Co dzieje się z człowiekiem i całym społeczeństwem w obliczu wydarzenia takiej rangi? Czy istnieje zatem jakikolwiek sens życia? Co z życiem duchowo-religijnym?
Film na te pytania odpowiada krótko lub wcale. Ale je prowokuje przynajmniej. I to liczę mu na wielki plus. Może i widowisko to nie wysokiej próby, ale przynajmniej jakoś się zgrabnie wpisuje w dzisiejszą obsesję związaną ze zbliżającą się datą 21 grudnia 2012 roku- trochę niepokojące, że aż tak nasila się liczba widowisk o końcu naszej cywilizacji. Na przykład w listopadzie premiera „2012” Rolanda Emmericha. Trochę to robi się niesmaczne- Czy globalna zagłada (która w dodatku ma się rzekomo naprawdę wydarzyć) to jest na pewno dobry materiał na wysokobudżetową produkcję rozrywkową?
szymalan
unnami 23:00 on 22 czerwiec 2009 Bezpośredni odnośnik |
Niesamowicie głupi. Zakończenie mnie rozwaliło… rozśmieszyło. Cage okropny – jedną miną gra wszystko. 3/10
MAXcine 01:07 on 23 czerwiec 2009 Bezpośredni odnośnik |
Przynajmniej efektowny. Przynajmniej w tych 3-4 scenach, które wgniatają w fotel. A reszta filmu przeciętna (poza muzyką, która jest fatalna..).
pawcio 14:36 on 23 czerwiec 2009 Bezpośredni odnośnik |
Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane ;) Ja jakoś nie wierzę, że skłoniłby mnie ten film do refleksji bardziej, niż sama wiedza o czym ten film jest. Ale ja za kinem katastroficznym nie przepadam, bo mam z nim niemiłe wspomnienia;)
Pozdrawiam,
pawcio