Idealny facet dla mojej dziewczyny **

Clipboard01

Ten kolejny film duetu Saramowicz-Konecki ogląda się jak „Katyń” lub „Pana Tadeusza”- to z rozmachem pokazana wizja polski, niemal „sprawa narodowa”. Nic zresztą dziwnego- na filmy duetu walą zwykle tłumy- poprzednie dzieła „Lejdis” i „Testosteron” okazały się gigantycznymi komercyjnymi sukcesami. Czy my już naprawdę nie możemy nakręcić komedii uniwersalnej, nie zamykającej się w naszych polski przywarach i stereotypach?

Scenariusz streścić niełatwo, bo jest naćkany postaciami i różnymi wątkami, krzyżującymi się przez cały film.

Kiedy Kostek spotyka Lunę, nie ma wątpliwości, że ta piękna blondynka o tajemniczym spojrzeniu jest jego “drugą połówką pomarańczy”. Problem w tym, że Lunę i Kostka dzieli tak wiele, że wydaje się, iż nie ma żadnych szans, by mogli być razem… Ona jest instruktorką brutalnej sztuki walki krav-maga, on – kompozytorem muzyki sakralnej. Ją fascynuje ruch feministyczny, on pochodzi z katolickiej rodziny, jego wujem jest ojciec Leon, bardzo wpływowy duchowny, a ciotką niezwykle konserwatywna Teresa Wodzień. Ona – po wieloletnim romansie z żonatym dziennikarzem telewizyjnym Norbertem Plesicą – związana jest z przywódczynią polskich feministek Klarą Rojek, on – po fiasku narzeczeństwa z reżyserką dźwięku Kasią – trwa w samotności. Ona przyjaźni się z mężczyzną, który został Polką Roku, on powierza swoje sekrety zajmującemu się testowaniem leków tajemniczemu doktorowi Gebauerowi, Ona wreszcie – wbrew swojej woli – musi zagrać w filmie erotycznym, on zaś dostaje propozycję, która nawet obojętnego religijnie człowieka wprawiłaby w konsternację. Wydaje się, że tych dwoje nie ma żadnych szans, by kiedykolwiek być ze sobą. Jednak los splącze ich historie w tak zwariowany sposób, że niemożliwe stanie się możliwe. Czy Luna i Kostek będą umieli to wykorzystać?…

No i mamy kolejny polski hit. Suuuuuuper. Jeżdżące po wsiach samochody promujące film, spotkania z twórcami na salonach w programie „Co jest grane” Oliviera Janiaka, tuzin zwiastunów , klipów i wywiadów w necie, prowokacyjny i skandalizujący plakat, w obsadzie twarze oczywiście „znane i lubiane” (z seriali polskich). Zastanawiam się jak to możliwe, że widz chce w tym cyrku uczestniczyć. Zapewne Konecki myśli , że jego film to dzieło inteligentne –przecież to niezwykle trafne spostrzeżenia dotyczące naszych rodaków. A jednak nie. Kudy mu do takiego „Dnia Świra”- „Idealny…” to długa, rozwleczona, nudna i przeładowana wątkami karykatura Polski dzieląca na liberałów (czytaj feministki-lesbijki) i gorliwych katolików (chytrych złodziei i intrygantów). To film o Polsce wolnej i wyzwolonej. Pozbawionej własnej kultury i historii- Polsce Tuska (a jednak bez cudów!), liberałów i ludzi przedsiębiorczych, posługujących się inteligentnym językiem. Jasne- ludzie poszli do multipleksów i pewnie wyszli z poczuciem kulturalnie spędzonego wieczoru. Dla mnie to żenująca farsa: pokazywanie dzisiaj nagości i wątki homoseksualne jako rewolucji obyczajowej w polskim kinie- to jest dopiero wiocha. Druga gwiazdka dla fantastycznej Izy Kuny.

szymalan