Nienarodzony *

Żal. Kolejny sfabrykowany w Holiłód film grozy, będący w mixem różnych innych horrorów: główna bohaterka podobna jest do tej z “Dark Water Fatum”, Lustra jako medium strachu pojawiały się np. w “Kluczu do koszmaru”, wielkie domostwo to np. “Amityville”, motyw nazistowskich eksperymentów pojawił nawet u nas w “Porze mroku”, duchy dzieci były ostatnio w “Sierocincu”, a egzorcyzm w “Egzorcyzmach Emily Rose”. Ta hybryda jest na tyle nieznośna, że po kilkunastu minutach film przestaje widza absorbować.
Sztampowa jest fabuła. Młoda dziewczyna ( Odette Yustman) doświadcza strasznych wizji (jakież to oryginalne..) małego chłopca, który wygląda jak syn samej śmierci. Czegóż od niej chce i jaki to ma związek z jej matką, babcią i nazistami? Tą zagadkę trzeba rozwiązać i to jak najszybciej. W tym pomaga jej m.in jej chłopak, przyjaciółka oraz rabin (Gary Oldman, który przeprowadzi wkrótce szalony rytuał egzorcyzmów.
Czy naprawdę trzeba od razu Holocaustu, aby horror uczynić przerażającym i ciekawym? Ów wojenny wątek do filmu nic konkretnego nie wnosi i tak naprawdę to nie tylko bezsens, aby go umieszczać w tej fabule, ale przede wszystkim brak wyczucia, by przerabiać taką tragedię na horror dla nastolatków w demolką z duchami w finale. Od siebie dorzucę jeszcze, że film chwilami robi się bardzo zabawny, na przykład, kiedy główna bohaterka (po namowach jej sceptycznie nastawionej do tego się z nią dzieje przyjaciółki!), aby odpędzić złe duchy wkłada pod poduszkę na noc otwarte nożyczki, lub kiedy z pyskiem psa robi się coś dziwnego (patrz zdjęcie powyżej). Także sam rytuał dostarcza wrażeń iście oryginalnych: Oldman czyta po hebrajsku93 psalm z uśmiechem niemalże na ustach, dmi w róg, który ma złączyć uczestników egzorcyzmu, a jego bohater wygląda jakby sam nie wierzył w to , co robi. Ja też nie wierzę: co tutaj robi Gary Oldman, ten sam, którego w lecie zeszłego roku widziałem w najlepszym filmie Hollywoodzkim ostatnich lat?
I porzućcie nadzieję na przypisany gatunkowi strach: film nie generuje ani grama napięcia.
szymalan
ly. 11:19 on 22 marzec 2009 Bezpośredni odnośnik |
Ale ten człowieko-pso-fenek fajny jest ;p
Ken.G 23:27 on 27 marzec 2009 Bezpośredni odnośnik |
A ja właśnie dzisiaj – to znaczy wczoraj, bo mamy już kolejny dzień – obejrzałam tego “Unborna” i powiem, że nawet nie narzekam ;))) Wszyscy go równo objechali, wyśmiali z góry na dół, a mnie się dosyć podobał. Co prawda gdzieniegdzie zajeżdżał “Klątwą”, a gdzieniegdzie teledyskiem Korna (World up), a poza tym ciężko byłoby mu przebić scenę egzorcyzmów z Emily Rose, ale dałabym mu jednak szansę :))) Pozdrawiam!
unnami 01:00 on 29 marzec 2009 Bezpośredni odnośnik |
Zamierzam obejrzeć… chyba. Do kina na pewno nie pójdę.
Huge 17:22 on 30 marzec 2009 Bezpośredni odnośnik |
obejrzałbym sobie, ale mam dość komedii na jakiś czas…
“zmutowany człowiekopies z najczarniejszych głebin hadesu” z obrazka powyżej rulez :D:D
MAXcine 21:35 on 1 kwiecień 2009 Bezpośredni odnośnik |
To “Zal” na głównej stronie jest piękne :D Filmu nie widziałem i raczej nie obejrzę. Ogólnie nie przepadam za filmami grozy bo wszystkie kręcone są na jedno kopyto i nic w nich ciekawego. Co prawda jest jeszcze “Sierociniec” do którego się przymierzam – ponoć wyłamał się i jest niezły..
szymalan 23:13 on 1 kwiecień 2009 Bezpośredni odnośnik |
“Sierociniec” jest świetny. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że najlepszy horror kilku ostatnich lat. Zobacz koniecznie ;-)
marakeshpl 20:19 on 8 kwiecień 2009 Bezpośredni odnośnik |
Witam, przypomina mi się pewna rzecz:
H: Wciąż słyszę pięć głosów (I still hear five voices)
K: Dość tych bzdur (Stop this nonsense, Henry)
D: Obawiam się, że nie mogę mu już pomóc (There is nothing I can do they shall)
K: Musi pan coś zrobić (It must be something you can do)
D: Ma simplusa (He’s got simplus)Bardzo mi przykro (Unturn sorry)
Taaak. Kolejny zapychacz kinowych szpalt. Przykre, że ludzie czerpią z takich filmów rozrywkę.
szymalan 21:30 on 8 kwiecień 2009 Bezpośredni odnośnik |
hahahaha