Nienarodzony *

g-22

Żal. Kolejny sfabrykowany w Holiłód film grozy, będący w mixem różnych innych horrorów: główna bohaterka podobna jest do tej z “Dark Water Fatum”, Lustra jako medium strachu pojawiały się np. w “Kluczu do koszmaru”, wielkie domostwo to np. “Amityville”, motyw nazistowskich eksperymentów pojawił nawet u nas w “Porze  mroku”, duchy dzieci były ostatnio w “Sierocincu”, a egzorcyzm w “Egzorcyzmach Emily Rose”. Ta hybryda jest na tyle nieznośna, że po kilkunastu minutach film przestaje widza absorbować.

Sztampowa jest fabuła. Młoda dziewczyna ( Odette Yustman) doświadcza strasznych wizji (jakież to oryginalne..) małego chłopca, który wygląda jak syn samej śmierci. Czegóż od niej chce i jaki to ma związek z jej matką, babcią i nazistami? Tą zagadkę trzeba rozwiązać i to jak najszybciej. W tym pomaga jej m.in jej chłopak, przyjaciółka oraz rabin (Gary Oldman, który przeprowadzi wkrótce szalony rytuał egzorcyzmów.

Czy naprawdę trzeba od razu Holocaustu, aby horror uczynić przerażającym i ciekawym? Ów wojenny wątek do filmu nic konkretnego nie wnosi i tak naprawdę to nie tylko bezsens, aby go umieszczać w tej fabule, ale przede wszystkim brak wyczucia, by przerabiać taką tragedię na horror dla nastolatków w demolką z duchami w finale.  Od siebie dorzucę jeszcze, że film chwilami robi  się bardzo zabawny, na przykład, kiedy główna bohaterka (po namowach jej sceptycznie nastawionej do tego się z nią dzieje przyjaciółki!), aby odpędzić złe duchy wkłada pod poduszkę na noc otwarte nożyczki, lub kiedy z pyskiem psa robi się coś dziwnego (patrz zdjęcie powyżej). Także sam rytuał dostarcza wrażeń iście oryginalnych:  Oldman  czyta po hebrajsku93 psalm z uśmiechem niemalże na ustach, dmi w róg, który ma złączyć uczestników egzorcyzmu, a jego bohater wygląda jakby sam nie wierzył w to , co robi. Ja też nie wierzę: co tutaj robi Gary Oldman, ten sam, którego w lecie zeszłego roku widziałem w najlepszym filmie Hollywoodzkim ostatnich lat?

I porzućcie nadzieję na przypisany gatunkowi strach: film nie generuje ani grama napięcia.

szymalan