Dwunastu gniewnych ludzi (1957, S. Lumet) *****
Dwunastu gniewnych ludzi *****

Dramaty sądowe mają to do siebie, że po przedstawieniu racji obu stron i wysłuchaniu świadków, wyrok słyszymy niemal od razu. Ominięty zostaje żmudny etap debatowania ławy przysięgłych- gdzieś poza kulisami bez kamer i publiczności. Tylko 12 ludzi, którzy roztrząsają całą sprawę podług siebie, aby ostatecznie zadecydować o losie oskarżonego.
Film Sidneya Lumeta zaczyna się więc w momencie, w którym sędzia zarządza przerwę na sali sądowej na naradę ławy, a kończy się kiedy jej członkowie wychodzą z budynku sadu. Fabuła wypełnia więc tylko i wyłącznie posiedzenie “dwunastu gniewnych ludzi” w małym zamkniętym od zewnątrz pomieszczeniu. Sprawa dotyczy morderstwa. Osiemnastolatek pochodzenia hiszpańskiego mieszkający w slumsach: zabił swojego ojca, który go od dziecka maltretował, czy nie zabił?
Film mógłby oczywiście wyglądać tak jak zwykle: wielka sala w sądzie, wstawanie, wezwania do zeznań etc. Historia byłaby taka sama, wszystkie fakty byśmy poznali. Twórcy jednak zdecydowali się przenieść całość gdzie indziej i tylko z udziałem 12 ludzi. Wydawałoby się, że przy takim minimalizmie film ugrzęźnie na mieliźnie własnego pomysłu: że będzie cholernie nudny i wyczerpujący.
Nic bardziej mylnego. Sprowadzając akcję do dialogowania między sobą dwunastu postaci, na co dzień nie mających nic wspólnego z sądem- scenarzysta zafundował nam świetną psychologiczną grę, która przez swoje ograniczenia przestrzenne nabiera większego napięcia i emocji.Początkowo wszyscy wydają się pewni: winny. Jednak nikt nie argumentuje, większość myśli o tym, że szybko sprawę załatwić i wrócić do domu. Za oknem upał, zbiera się na burzę, a wieczorem mecz.
Problem pojawia się po pierwszym głosowaniu. Jedna osoba mówi “niewinny” i się zaczyna. Aby ława miała dojść do porozumienia, w takiej sprawie wszyscy muszą być zgodni. Toteż ponieważ każdy ma prawo do własnej opinii, czy im się podoba czy nie, muszą wysłuchać racji wyłamującego się przysięgłego. W sprawie tej kilka faktów wydaje się tak niepodważalnych, iż nie warto w ogóle się nad nimi zastanawiać. Tak też wszyscy rozumują. Wszystko było już na sali powiedziane i teraz tylko wlepić kartkę “winny” i na krzesło z delikwentem. A jednak przysięgły , który wyszedł z szeregu uważa, że są pewne szczegóły , których przeoczyć nie wolno.
I tak powoli zaczyna przekonywać resztę. Sens filmu nie polega na łopatologicznym przejściu kolejnych ‘gniewnych” z jednej strony na drugą. Najpierw wszyscy niemalże ulegli własnemu i społecznemu konformizmowi: a po co być innym- wyłamywać się, a poza tym to czas na mecz, a po co tu siedzieć itd. Ich przemiana nie polega na tym iż nagle następuje błysk i stwierdzają “on jest niewinny bezapelacyjnie”. Problem na jaki zwraca “przywódca buntowników” jest pytaniem tego rodzaju: Czy my aby na pewno mamy pewność, że nie ma żadnych wątpliwości co do winy chłopaka?
Nie chodzi więc o stwierdzanie oczywistych spraw, ale o możliwe wątpliwości. W końcu nie o byle co sprawa się toczy: chłopaka czeka w najgorszym wypadku krzesło elektryczne. Pierwszą rzeczą, jaką słyszymy od bohatera nie jest rzucanie hasełkami “niewinny”, ale: decydujemy o ludzkim życiu! Chcecie to załatwić w 5 minut?
Film ukazuje nam jak demokratyczne społeczeństwo mające tak wielką władzę nad jednostką może być kompletnie niezdolne do dyskusji – do popierania swoich sądów logiczną argumentacją. Jak kieruje się własnym egoizmem, konformizmem, czy nawet lenistwem. Popatrzcie: to tacy jesteśmy my, takie jest społeczeństwo! Nikt nigdy nie wie co się dzieje na tajnym posiedzeniu ławy przysięgłych. Przerażające jest jakie instynkty kierują ludzkim umysłem, kompletnie nieświadomym własnej odpowiedzialności.
O aktorstwie to nawet żal wspominać, czy o zdjęciach- wszystko jest tu wybitne.
szymalan


ly. 11:12 on 15 Październik 2008 Bezpośredni odnośnik |
Kolejna recenzja, po której czuję się usatysfakcjonowana :]
Ale nie byłabym sobą, gdybym nie napomniała, iż “ława przysięgłych” przywołała do mej pamięci poranny sprawdzian z języka angielskiego. Explain: ‘jury’. It’s a group of people who take part in a trial and help the judge to give sentence xD