Oczy szeroko zamknięte ****

“Oczy szeroko zamknięte” Stanleya Kubricka to propozycja dla wytrwałych i odważnych. Ponad dwu i półgodzinny film nie ogląda się łatwo. Ale być może nie będziemy żałować, że go obejrzeliśmy. Jest to jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów wszech czasów. Śmiałość reżysera zaowocowały obrazem bardzo niedwuznacznym, który był często cenzurowany i zakazywany. Jednak warto- reżyser po raz kolejny zaprasza nas do świata swojego kina, tego samego świata, w którym żyjemy, a jednak po raz kolejny przedstawionego na swój, odmienny, oryginalny sposób.
Wysoko umiejscowione na drabinie społecznej małżeństwo Harfordów- dr. Bill i niegdyś zajmująca się sztuką Alice, udaje sie na kolejną imprezę organizowaną przez jednego z ich znajomych. Po niej żona wyznaje mężowi, że kiedyś zdradziła go z przystojnym oficerem. Po chwili ciszy doktor zostaje wezwany do jednego z swoich bogatych pacjentów. Kiedy wraca do domu, spotyka prostytutkę, której tylko zapłaci, ale do niczego z nią nie dojdzie. następnie uda się do klubu jazzowego, gdzie znajomy muzyk, zaoferuje mu imprezę dosyć niecodzienną. Wabiony pokusą zobaczenia niesamowitych nagich, kobiecych ciał, bohater decyduje się pojechać do oddalonego od miasta zameczku, gdzie weźmie udział w balu maskowym, który okaże się niezwykłym rytuałem, przeradzającym się w zbiorową orgię seksualną.
To jest ostatni film Stanleya Kubricka. Oddany do wytwórni na cztery dni przed śmiercią reżysera. Od początku do końca, jak to jego każdy film, owiany ścisłą tajemnicą. I w sumie tak jest z jego filmami, najlepiej się ogląda jak nikt nam nie zespojleruje szczegółów. Otóż cały szkopuł fabularny polega na takim podwójnym oszukaniu widza. najpierw wydaje nam się, że oglądamy kolejną typową obyczajówkę. Potem, kiedy akcja przenosi się w sam środek groźnej masońskiej sekty wydaje nam się, że film do końca będzie szedł w zupełnie innym kierunku. Wreszcie okazuje się, że znów fabuła wraca do obyczajówki. Tylko po co to wszystko?
Reżyser po raz kolejny poeksperymentował. Zdaniem niektórych (a może i większości) widzów, tym razem przeszarżował. Mnie najbardziej przeszkadzało na siłe rozciąganie tego spektaklu, który śmiało mógł zmieścić się w dwóch godzinach. Bohaterowie dialogują ile wlezie, sceny balu ciągną się w nieskończoność, 160 minutowy film nie może się skończyć. Jednak mimo to, po raz kolejny Kubrick udowodnił, że ma wyobraźnię, która nie służy tylko do kreowania fascynujących obrazów, ale i do powiedzenia widzom czegoś znacznie głębszego.
Tym razem podjął się wyzwania opowiedzenia o ludzkich słabościach i pokusach. Podczas początkowej sceny przyjęcia jakiś straszy mężczyzna interesuje się Alice, a z kolei dwie młode modelki spędzają miło czas z Billem. Pokusa czai się wszędzie. Na wyciągnięcie ręki są miejsca (np. zwykła ulica w dużym mieście), gdzie można zrealizować swoje wszystkie fantazje. Możemy nawet posunąć się tak daleko, że trafiamy w miejsca tak niebezpieczne dla nas, jak bohater filmu. Do tego, jak widzimy pokusy te dotykają również wysoko sytuowanych ludzi z elit.
Reżyser nie decyduje się ich oceniać. pokazywać, że to co robią, odsuwa ich od normy społeczeństwa, a zbliża do zdehumanizowania. On chce tylko spróbować odpowiedzieć na pytanie: Co kieruje tymi ludźmi? Znudzenie życiem, które jest bezbarwne, jednostajne, bezpieczne i pozbawione grzechu? Może pieniądze, które otwierają wszystkie drzwi, co uwypukla reżyser niemal przez cały film ,kiedy bohater wyciąga na kolejne “atrakcje” coraz większe sumy gotówki?
Jesteśmy w stanie zamknąć oczy na małżonków, dzieci i wszystko inne co szanujemy, aby choć na chwilę poczuć nutkę szaleństwa, zdradzić swoją drugą połowę, urealnić swoje chore sny i pragnienia. Czy jednak będziemy mieli potem odwagę otworzyć oczy i stawić czoła szokującej prawdzie o tym co zrobiliśmy? “Ja naprawdę cię kocham, i wiesz… musimy zrobić coś bardzo ważnego(…) pieprzyć się”. Ostatnie zdanie filmu wypowiedziane przez Alice sprawia wrażenie, jakby reżyser świadomie zaśmiał się widzom w twarz. Życiowy spektakl nakładania i zrzucania kolejnych masek ciągnie się w nieskończoność.
szymalan
ly. 12:47 on 31 sierpień 2008 Bezpośredni odnośnik |
Tak na prawdę wszyscy jesteśmy słabi i ulegamy pokusom częściej niż nam się wydaje. Jesteśmy tylko ludźmi, a w naturze ludzi jest bród – bród sumienia. Tylko co z kacem moralnym?
ly. 12:48 on 31 sierpień 2008 Bezpośredni odnośnik |
Btw, podoba mi sie nowa szata graficzna, bardziej przejrzysta :]
menetheris 14:48 on 14 maj 2009 Bezpośredni odnośnik |
Dla mnie ten film to swoiste arcydzieło, a te ponad 2 i pół godziny wcale mi się nie dłużyło. Znakomicie zagrany i nakręcony, aż ciarki przechodzą w sekwencji balu maskowego. Żadnego filmu Kubricka tak nie lubię, jak właśnie “Oczu szeroko zamkniętych”.
szymalan 19:47 on 14 maj 2009 Bezpośredni odnośnik |
taak. bal maskowy miażdży wszystko co do tej pory widziałem u Kubricka. :)