Miasteczko South Park ****

Powstały już 174 odcinki (12 sezonów) kultowego wśród nastolatków amerykańskiego serialu o przygodach małoletnich mieszkańców miasteczka South park. “South park” wzbudza już od lat kontrowersje: wyśmiewa i obraża wszystkich. Dzieci, młodzież dorosłych. Szydzi z popkultury, mniejszości narodowych, polityków. A bohaterowie to chamskie i wulgarne ośmiolatki, które nie liczą się z niczym w swoim życiu. Liczy się tylko “verygoodfun”.
Serial doczekał się pełnometrażowego filmu telewizyjnego. Próba rozciągnięcia w czasie tak krótkich odcinków do pełnego filmu, wydaje się nawet dosyć udana, podobnie jak to się udało z kinową wersja serialowych “Simpsonów”. Fabuła oscyluje (podobnie jak w ‘The Simpsons:Movie”) wokół poważnego lokalnego problemu. Na ekran kina w miasteczku wszedł kanadyjski film pod tytułem “Płonące dupy”, w którym główne role (i chyba jedyne) zagrali kanadyjscy gwiazdorzy Terrence i Phillip- idole miejscowej dzieciarni.
Film udaje się zobaczyć Stanowi, Ericowi, Kyle’owi i Kenny’emu, którzy pod jego wpływem zaczynają notorycznie przeklinać bez żadnego umiaru. Zdenerwowani nauczyciele wzywają rodziców, którzy podejmują walkę z problemem. Matka jednego z bohaterów postanawia wywołać wojnę pomiędzy porządnymi mieszkańcami USA i niebezpiecznymi dla ich dzieci Kanadyjczykami, którzy rzekomo odpowiadają bezpośrednio za cały cyrk.Sami zaś gwiazdorzy mają zostać zabici przez organizację zdenerwowanych matek.
Tymczasem w Piekle (które szybko stanie się nowym domem Kenny’ego), wrażliwy Szatan romansuje z nieuczuciowym Saddamem Husseimem, który myśli tylko o seksie i władzy . Szatan czeka aż przeleje się krew niewinnych- to dla niego okazja to przejęcia władzy nad światem.
Teraz mamy dwie opcje: albo uznamy “South Park” za błyskotliwą satyrę na rzeczywistość, która po prostu hardcore’owo pożera wszystkie świętości codziennego życia- i uznamy pomysł na taki serial za znakomity. Albo powiemy, że owa dojrzałość serialu jest w rzeczywistości fikcją- tanią podnieta dla dzieci i nastolatków, które będą turlac się ze śmiechu słysząc coraz bardziej wymyślne przekleństwa, jednocześnie wierząc naiwnie, że to wszysko co się tam dzieje usprawiedliwia “satyryczne zabarwienie i morał”.
Ja niespecjalnie się przekonałem. Wolę już “Simpsonów”, choćby dlatego, że o wiele razy więcej się śmiałem. Ale i sam film to wiele bardziej inteligentny komentarz do rzeczywistości- bez tak ostrego języka, który rozbawi co najwyżej gimnazjalistę. W paru momentach “south Parku’ owszem się uśmiałem. Całkiem nieźle prezentuje się też charakterystyczna animacja, w tym wizja piekła. Fabuła, jak na tak długi odcinek serialu, też dobrze przemyślana (choć nie powala). Film mówi o wolności słowa, ale takiej nieograniczonej, bezwzględnej, - jak człowiek ma ochotę może sobie zbesztać Boga i nikomu nic do tego. Dlatego generalnie jednak zbyt często czułem się urażony, co wcale nie jest oznaką utraty dystansu: po prostu nawet “South Park” musi mieć swoje granice, czy komuś się to podoba, czy nie.
szymalan
sierpień 23, 2008 @ 9:35 pm
Pełnometrażowego filmu nie obejrzałem do końca(muszę nadrobić), ale na podstawie tego co obejrzałem stwierdzam, że serial o wiele lepszy… nie aż tak prowokujący jak film. Myślę, że serial o wiele bardziej by ci się podobał.
sierpień 23, 2008 @ 9:45 pm
być może stąd do oryginalnego tytułu dodano podtytuł: Bigger, Longer and Uncut (większy, dłuższy, bez cenzury), film faktycznie musi być bardziej hardcorowy niż serial. I tak pewnie miał być w założeniu twórców- co się skończyło tym, że posunęli się chwilami za daleko. Postaram się na próbę zobaczyć parę odcinków serialu.