Hallam foe

Hallam Foe ****

Hallam (Jamie Bell pamiętny “Billy Elliot”) siedemnastolatek pełen dziwnych przyzwyczajeń. Telewizji nie ogląda, ale jego obsesją jest podglądanie ludzi. Najczęściej przez okna. Chłopaka trapi tajemnicza śmierć matki. Czy utopiła się w pobliskim ich domu jeziorze sama czy ktoś jej w tym pomógł? Hallam chce za wszelką cenę rozwiązać zagadkę i w tym celu opuszcvza dom gdzieś na odludziu i jedzie do miasta. Tam spotyka przypadkiem kobietę, która wyglądem przypomina mu jego matkę. Zakochuje się w niej, wszędzie za nią chodzi no i oczywiście podgląda nocami.

Bohater to prawdziwy freak. Żyje w swoim własnym świecie. Mieszka w drewnianym domku na drzewie, izoluje się od rówieśników, dziwnie się ubiera, zakłada na głowę dziwne futrzane czapki, do tego maluje się niczym żołnierz na wojnę. Jeste przekonany, że matkę zabiła mu macocha dla ojca i wielkiej posiadłości. A teraz spotyka kobietę, która jest podobna do matki i zaczyna się z nią spotykać. Czyżby był ten słynny syndrom Edypa- że coś ciągnie synów do matki bardziej niż ojców? Trudno wyjaśnić. Na pewno jest to film o taki dziwaczeniu, które ma swoje uzasadnienie. I z pewnością, choć historia ta jest dość wydumana, “Hallam Foe” to kawałek porządnego kina o dorastaniu do prawdziwej miłości.

szymalan

Napisane w Dramat.

Napisz odpowiedź