Sonny Wortzik (Al Pacino) i jego wspólnik Sal (John Cazale) dokonują napadu bank w centrum Nowego Jorku. Jednak w sejfie nie ma pieniędzy. Na miejscu napadu szybko zjawia się policja. Rabusie zostają oblężeni w budynku, biorą zakładników i rozpoczynają negocjacje. Film o oparty na autentycznych wydarzeniach.
Z początku film wygląda mi na kolejny gangsterski obraz napadu na bank, jednak po chwili stało się jasne, że to będzie coś innego. Film rozpoczyna się wejściem do banku i sparaliżowaniem zakładników, jednak szybko jeden z rabusiów…po prostu wymięka i nie jest w stanie utrzymać broni.
Czarny humor przelewa się strumieniami. Już od samego początku w filmie panowało istne szaleństwo: w banku nie ma pieniędzy, zakładniczki marudzą, plotkują, policjanci robią co im się żywnie podoba, ludzie skandują imię Sonny’ego, negocjator nie wytrzymuje nerwowo…czy tak wygląda prawdziwy napad z akcją odbicia zakładników? W czasie tego wszystkiego wychodzą wszystkie brudy z życia Sonny’ego, zwłaszcza to iż jest homoseksualistą, który ożenił się z Leonem i dla niego chciał zdobyć pieniądze na operację zmiany płci.
Al Pacino został stworzony do tej roli, zagrał podobnie jak Tony’ego Montane w Scarface’ie, jednak widać tutaj majstersztyk. Według mnie to jest jedna z lepszych ról Al’a, szybka zmiana zachowania jest godna podziwu.
Nie podobała mi się za to gra John’a Cazale’a. Mimo iż miał rolę osoby spokojnej, a przez to wewnętrznie roztrzęsionej, denerwował mnie swoim niezdecydowaniem i nierozgarnięciem.
Sympatia jaką nabrali zakładnicy wobec ich oprawców, zdziwiła mnie, gdyż jak to zwykle bywa, zakładnicy próbują zawsze coś przeszkodzić w ich niecnych planach, zaś oni posłusznie się słuchali i nie było widać na ich twarzach strachu czy gniewu, a raczej lekką sympatię.
Według mnie „Pieskie popołudnie” zasługuje na miano filmu kultowego. Film prosty, bez głębszego przekazu, pokazuję frustrację i bezradność policjantów wobec złodziei. Gra aktorów, ciągłe szaleństwo i humor, to są cechy które wyróżniają ten film od pozostałych i sprawiają, że chcę się obejrzeć go jeszcze raz. Otrzymał ode mnie dość wysoką ocenę, gdyż po prostu przypadł mi do gustu i stał się jednym z moich ulubionych filmów.
8/10
thirtyseconds