(1927) Śpiewak jazzbandu

*****

“Śpiewak jazzbandu” uchodzi za pierwszy dźwiękowy film w historii kina. Po części to i prawda, bo kiedy bohater zaczyna śpiewać na ekranie nie pojawiają się charakterystyczne dla kina niemego napisy, tylko autentycznie słyszmy głos aktora, na żywo nagrywany. Jednak reszta filmu pozostała niema.

Film opowiada o pewnej żydowskiej rodzinie z Nowego Jorku, której głowa od 5 pokoleń zgodnie z tradycją, śpiewa uroczysty hymn podczas nabożeństwa w Dzień Pokuty. Niestety syn obecnej generacji, chce się wyłamać, bo kręci go jedynie śpiewanie jazzu.Ojciec się go wyrzeka(matka usiłuje zrozumieć obydwie strony, jak to matka) , a ten ucieka z domu. Rozpoczyna wielką karierę muzyczną, której ukoronowaniem ma być występ na Broadwayu. Jednak właśnie wtedy ojciec Jacka zachorował i to śmiertelnie.Młody mężczyzna ma wtedy dwa wyjścia: wykorzystać jedyną szansę w życiu na sukces albo zaśpiewać ojcu i jeszcze przed śmiercią, odzyskać jego miłość i szacunek.

Bardzo dobrze skonstruowany film. I emocje prawdziwe, i dramaturgia odpowiednio pomyślana. Ładnie połączono tu dwa gatunki; musical i dramat obyczajowy. Piosenki są naprawdę ładne, a stawka o jaką toczy się walka- warta naszego czasu. Przecież ile to razy już w rodzinach (ba, to się odbywa codziennie!) konserwatyzm i tradycjonalizm rodziców zderzał się czołowo niemal ,z liberalizmem młodych ludzi, przed którymi całe życie. Którzy mają tak wiele ambicji i planów. Tak wiele dróg do przebycia. Cały świat otworem- a tu ojciec każe śpiewać z jakimiś dziadami w synagodze! Czy porozumienie jest możliwe? Tak- przez jakiś kompromis.

szymalan

Jedna odpowiedź do “(1927) Śpiewak jazzbandu”

  1. ly. mówi:

    Kolejna recenzja, po której w trybie natychmiastowym mam ochotę zobaczyć zrecenzowany film :] w najbliższym czasie mi się to nie uda, ale pozapisuję sobie te wszystkie tytuły, o których tu czytam, a potem napadnę Cię z płytkami i będziesz miał duuużo do nagrywania ;]

Napisz odpowiedź