Uaktualnienia od maj, 2008 Ukryte wątki | Klawiaturowe skróty

  • (1927) Śpiewak jazzbandu 

    szymalan 16:25 on 3 May 2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

    *****

    “Śpiewak jazzbandu” uchodzi za pierwszy dźwiękowy film w historii kina. Po części to i prawda, bo kiedy bohater zaczyna śpiewać na ekranie nie pojawiają się charakterystyczne dla kina niemego napisy, tylko autentycznie słyszmy głos aktora, na żywo nagrywany. Jednak reszta filmu pozostała niema.

    Film opowiada o pewnej żydowskiej rodzinie z Nowego Jorku, której głowa od 5 pokoleń zgodnie z tradycją, śpiewa uroczysty hymn podczas nabożeństwa w Dzień Pokuty. Niestety syn obecnej generacji, chce się wyłamać, bo kręci go jedynie śpiewanie jazzu.Ojciec się go wyrzeka(matka usiłuje zrozumieć obydwie strony, jak to matka) , a ten ucieka z domu. Rozpoczyna wielką karierę muzyczną, której ukoronowaniem ma być występ na Broadwayu. Jednak właśnie wtedy ojciec Jacka zachorował i to śmiertelnie.Młody mężczyzna ma wtedy dwa wyjścia: wykorzystać jedyną szansę w życiu na sukces albo zaśpiewać ojcu i jeszcze przed śmiercią, odzyskać jego miłość i szacunek.

    Bardzo dobrze skonstruowany film. I emocje prawdziwe, i dramaturgia odpowiednio pomyślana. Ładnie połączono tu dwa gatunki; musical i dramat obyczajowy. Piosenki są naprawdę ładne, a stawka o jaką toczy się walka- warta naszego czasu. Przecież ile to razy już w rodzinach (ba, to się odbywa codziennie!) konserwatyzm i tradycjonalizm rodziców zderzał się czołowo niemal ,z liberalizmem młodych ludzi, przed którymi całe życie. Którzy mają tak wiele ambicji i planów. Tak wiele dróg do przebycia. Cały świat otworem- a tu ojciec każe śpiewać z jakimiś dziadami w synagodze! Czy porozumienie jest możliwe? Tak- przez jakiś kompromis.

    szymalan

     
    • ly. 18:47 on 3 maj 2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Kolejna recenzja, po której w trybie natychmiastowym mam ochotę zobaczyć zrecenzowany film :] w najbliższym czasie mi się to nie uda, ale pozapisuję sobie te wszystkie tytuły, o których tu czytam, a potem napadnę Cię z płytkami i będziesz miał duuużo do nagrywania ;]

  • The Godfather III/Ojciec Chrzestny III. 

    pumex 11:12 on 3 May 2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tagi: , , movie, musisz to zobaczyć, najlepsze filmy, po godzinach,

    Lata ‘70-te przynoszą ogromny boom jeśli chodzi o światową kinematografię. Odkrywamy m.in. “Gwiezdne wojny” Lucasa, bezprecedensowe filmy Stallone’a, jak i dzieło Coppoli – “Ojca Chrzestnego”. To właśnie ten ostatni okazał się najgłośniejszy i szybko przyjął miano kultowego. Film, który do dziś jest uznawany za nieśmiertelny; film, który obnosi się legendą a muzyczny motyw “Godfather Waltz” Nina Roty jest godny pochwały i szacunku, niczym drugi hymn narodowy.

    Realizacja Coppoli skupia się na opowieści sycylijskiej mafii, która żyje w Ameryce. Jesteśmy w środku życia rodziny, gdzie mieli się brudną kasę, gdzie mamy starcie się tradycji, niezmiennych wartości i tego, co nowe, gdzie czuje się rywalizację rodzin, pięcie się ku górze, i całowanie podłogi, jako ofiara.

    Zatrwożeni sceptycy obrzucają pytaniami uwielbionych, co ich tak zachwyca, co zmusza ich do stosowania ukłonów czy padania na kolanach przed Ojcem Chrzestnym? Otóż, to przykład filmu, gdzie każdy podstawowy element jak: scenariusz, reżyseria, ścieżka dźwiękowa, gra aktorska, fabuła jest dopracowany i współgra niczym mechanizm w szwajcarskim zegarku. Gdzie mafijny półświatek nie jest koloryzowany, nie jest idealizowany – Coppola pokazuje go “tu i teraz”, by żył semper et ubique.

    Trzecia część, to mój drugi film z kolei sławnej trylogii. To obraz pokornego Michaela (Al Pacino), jako Dona rodziny Corleone, którego relacje z innymi opierają się na ‘propozycjach nie do odrzucenia’. Człowiek, którego słowa, dialogi, przemowy wiążą pętle na szyi. Postać sakralizowana, pełna majestatu, pragnąca zerwać z brudnymi interesami na rzecz legalnego biznesu w powiązaniu z kościołem.

    Ta artystyczna wizja reżysera budzi tyle samo kontrowersji, co podziwu. To za sprawą zastosowania takich niecodziennych motywów, jak związek kazirodczy między Vincentem Mansini’m (Andy Garcia) i Mary Corleone (Sofia Coppola), czy choćby ustawienie kościoła w ciemnym świetle, tracąc tym samym swój autorytet duchowy.

    Trzecia część “Ojca Chrzestnego” to coś więcej niż zwykła opowieść, to pewien symbol swoich czasów, w których władza przechodzi z ojca na syna. To przykład, w którym honor, szacunek i rodzina zajmują najwyższe pozycje. Stare rachunki z wrogami muszą być wyrównane. Nie gardzi się zemstą czy gangsterskimi egzekucjami, w których likwidatorzy chodzą krok w krok za swoją ofiarą a gdy już dojdą do swojego celu chełpią się śmiertelnym gestem, jakim jest strzał w potylicę czy strzał prosto w głowę.

    Don w trzeciej części pragnie odkupić swoje winy. Chce oczyścić się ze swej demonicznej natury i grzechów popełnionych w przeszłości. Dramaturgia tej postaci odbiega zdecydowanie od Michaela znanego z pierwszej części. Tu, niesie on za sobą mroczny urok i ciemną poświatę. Niezwykle wymowne są sekwencje, w których uwydatniona jest spowiedź Dona, albo skonfrontowanie kukiełkowego przedstawienia, który ogląda na sycylijskim rynku, jako profetycznej wizji, która realizuje się w końcowej scenie.

    Aktorstwo stoi na wysokim poziomie. Al Pacino czaruje widza swoją charyzmą, twardym stąpaniem po ziemi i trzeźwością umysłu. Kształtuje wokół siebie otoczkę szacunku i powagi, która pochłania całkowicie odbiorcę. Kontrastową postacią jest filmowy Vincent, w którego wcielił się Andy Garcia, jako uwodziciel i sprytny gangster, dla którego zemsta i honor, to kolejne imiona.

    Ogromną rolę w filmie odgrywa włoski klimat, który daje o sobie znać w kostiumach, pięknych zdjęciach, muzyce, rodzinnym nastroju. Prezentacja takich uroczystości, jak ślub, jarmark, czy spotkanie członków familii, to piękne uroczystości, które dla Włochów nie są kwestią prozaiczną. Oni żyją tym i cieszą się tym.

    Ojciec Chrzestny 3, to część zamykająca misterną i wypracowaną z wielką precyzją trylogię. To dzieło wielowątkowe. Ekspozycja z detalem i fotograficzną wiernością. Demonstracja wewnętrznych mechanizmów rodziny, jako swego rodzaju pociąganie za sznurki przez jednego, wszechwładnego i osiadłego na tronie Dona Corleone. Klasa sama w sobie. O takich filmach nigdy się nie zapomina…

    Ocena: 10/10

    (pumex)

     
c
compose new post
j
następny post/następny komentarz
k
previous post/previous comment
r
odpowiedz
e
edytuj
o
pokaż/ukryj komentarze
t
go to top
l
go to login
h
show/hide help
esc
anuluj