*****

Uff! Nareszcie udało mi się zobaczyć wreszcie ten osławiony niemiecki klasyk- matryca całej późniejszej historii kina s.f., czyli “Metropolis”. No bo przecież zarówno “Łowca Androidów”, jak i “Piąty element” inspirowane są właśnie “Metropolis”. Podobnie francuska animacja “Rennaissance”, której akcja rozgrywa się w futurystycznym Paryżu. Na 2010 roku zapowiadany jest remake klasycznego oryginału z roku 1927. będzie przełom znowu? Zobaczymy.
A jak się ogląda “Metropolis” w roku 2008, kiedy filmy robi się kompletnie inaczej? Czy dziś robi wrażenie? No robi powiem szczerze. Jednak tylko i wyłącznie formą. Trochę niedowidzący Niemiec Fritz Lang, wyreżyserował to jak wizjoner, jak pionier kina. Ale sam przyznał potem, że tak mocno skupił się na tym, aby jego film spektakularny, że nie zważał na przekaz treściowy. Dlaczego to było tak ważne? Rosja, USA i właśnie Niemcy, rywalizowali wtedy o to, kto zrobi film większy, bardziej zamaszysty, patetyczny, rzucający na kolana swoją wizją. I rzeczywiście Niemiec zrobił taki film, że i nawet “Nietolerancja” Griffitsa przestała robić wrażenie. Posługując się malarskim spojrzeniem, także ekspresją i impresją, wyczarował świat niezwykły. Tytułowe Metropolis to miasto którym sterują maszyny obsługiwane przez masy robotnicze, mieszkające w podziemiach, nad ziemią zaś w luksusie żyją arystokraci, ludzie ważni, jakby lepsi. Młody chłopak pierwszej warstwy i młoda dziewczyna z tej drugiej zakochują się w sobie(oczywiście od pierwszego wejrzenia!) .
Oczywiście wątek romansowy jest naiwny i w ogóle nie przekonujący. Wręcz nawet niezauważalny. Cała ta dziś pseudofabuła składa się z sentymentalnych, wspomnieniowych obrazeczków, które nie za bardzo kleją się w jakąś całość. Podobnie ta dziwna symbolika religijna (7 grzechów głównych w katedrze). Nie wiadomo mówiąc krótko o co chodzi. Są wręcz krytycy którzy, otwarcie mówią, że film już dawno temu się zestarzał i nie ma sensu go dziś przeżywać na nowo. No już z tym sie nie mogę zgodzić. Bo jeżeli kogoś nie interesują w ogóle romanse, czy spójność filmu, może zobaczyć przede wszystkim: niesamowitą, zapierającą dech w piersiach wizję społeczeństwa pogrążonego w totalnej anarchii. W którym kapitał rządzi człowiekiem i nadaje mu sens. nie ma żadnych reguł, żadnych praw. A dodatkowo maszyny przejmują kontrolę nad całą sytuacją. Robi to wrażenie niepokojące i dlatego filmu tak mocno hipnotyzuje. Trzymająca w napięciu muzyka, bardzo sugestywne zdjęcia nadają mu bardzo specyficzny nie tylko nastrój, ale i właśnie odpowiedni dramatyzm.Ponoć Adolf Hitler był zachwycony “Metropolis”, zresztą korzystał z filmu, towrząc własne ideologie. Hm….
Mówi się, że to film, który nie tylko zmienił kino, ale i świat. Obejrzcie choćby dla tych wieżowców…
szymalan
Na screenie wygląda powalająco, trzeba przyznać. Ja słyszałem jednak, że obecnie dostępna wersja Metropolisu to mocno przerobiony efekt ingerencji kolejno władz nazistowskich, radzieckich i amerykańskich. Prawda li to czy plotka?
to znaczy: kiedy powstał “Metropolis” w 26 roku, trwał trzy-bodajże- i pół godziny. Później część filmu zaginęła. Zostało jakieś dwie i pół godziny. Później powstawały kolejne wersje, a w każdej coś zabierano lub na nowo wkładano w film. O tym, że władze kolejnych systemów miały wpływ na te zmiany, nie słyszałem, ale to bardzo możliwe. Choćby właśnie ze względu na to jak żywo na ten film zareagował sam Hitler.