Opowieści z Narnii: Książę Kaspian *****

Pierwsza cześć “Opowieści z Narnii”, która w Polsce miała premierę 6 stycznia 2006 roku była zgrabnym kinem familijnym na zasadzie “dla każdego coś miłego”. Nikt nie miał prawa się nudzić, bo było śmiesznie, strasznie, z nerwem, patosem, prostą batalistyką i infantylnym humorem dla dzieci. Toteż wydawało się, że ani konstrukcyjnie (bo takie opowieści zwykle opierają się w kolejnych kontynuacjach na tym samym schemacie fabularnym), ani emocjonalnie, “Książę Kaspian” nie wniesie nic nowego. No do całego gatunku nie wniósł, ale to tylko dlatego, że powstał w latach 2001-2003 Lord of the Rings, który pokazał wszystko co można, ale to już inny temat. Za to jeśli chodzi o sam cykl oparty na powieściach C.S. Lewisa, to to jest to rzecz zupełnie świeża.
Fabuła tego filmu jest w zasadzie “nieopowiadalna”, można jedynie zarysować ogólną sytuację. No więc początkowo dowiadujemy się o tym, iż teraz w Narnii, żyją Telmarowie. Tacy źli ludzie, którzy przejmują władzę i dążą do ostatecznego wyniszczenia wszystkich magicznych stworzeń i potworów, zamieszkujących krainę. Ogólnie w Narnii jest już ponuro, wszystko co żywe, magiczne, niemal obumarło, z Ker-Parawel została kupa kamieni i jakieś ruiny, a Aslan biega sobie po lesie, z dala od tego wszystkiego. Jednak jest ktoś, a raczej pięciu ktosiów, którzy mogą jeszcze zjednoczyć Narnię i zaprowadzić pokój: czterech dobry znajomych, czyli rodzeństwo Pevensie (Łucja, Zuzanna, Piotr i Edmund) oraz nowa figura w opowieści: Książę Kaspian, prawowity dziedzic tronu w Narnii, po tym jak rodzeństwo opuściło Dwór na 1300 lat. W tym czasie w ich życiu minął zaledwie rok, a wszystko zaczyna się kiedy czekają na pociąg podwożący ich do szkoły. Następuje magiczne: PYK! i …..dalej już zobaczycie w kinie.
Kompletnie mnie ten film zaskoczył. Jest on zupełnie inny, niż spodziewali się tego zapewne widzowie i krytycy. Przez jakiś czas film zachowuje się podobnie jak ten pierwszy swoim tempem opowiada co dzieje się z rodzeństwem, jednak już wtedy wyraźnie szala wagi przechyla się wyraźnie w stronę kina…politycznego. A kiedy zaczyna się pierwsza scena batalistyczna “Księcia Kaspiana”, zaczyna się naprawdę niezła jazda. Nie da się więc tego filmu oceniać na zasadzie: Lepszy czy gorszy od oryginału? Bo on jest po prostu inny. Składa się z niekończącej się serii taktyczno-strategicznych dialogów i coraz większych rąbanin, w pewnym momencie uwierzyłem, że oglądam kino wojenne w czystej postaci. Kogo wyraźnie rozczarowało finałowe starcie “Lwa, Czarownicy i Starej Szafy”, dla niego “Kaspian” będzie 145 minutowymi przeprosinami. Szczerze mówiąc scen bitewne, przebijają nie tylko poprzednią “Narnię” o kilkakroć, nawet takie “Królestwo Niebieskie” nie było tak spektakularne. Kto jednak oczekuje humoru, skomplikowanej fabuły i skomplikowanej psychologii, wyjdzie z kina niezbyt szczęśliwy. Ja tam się bawiłem doskonale, film świetnie trzyma w napięciu, napieprzające się rycerze i reszta bajkowej hałastry, potrafią dostarczyć radochy.Tym bardziej, że efekty specjalne nareszcie wyglądają w Narnii na serio porządnie.
Oczywiście trochę niestety ucierpiała na tym cała magia Narnii, jako świata. Ale czyż nie tak miało być? Czyż właśnie nie mieliśmy zobaczyć ponurej epopei o świecie, który utracił wiele ze swej dawnej urokliwości i koloru? Większość bohaterów opuściła wiara w czary i magiczne stworzenia, więc także nie wierzą, że powrót dawnej Narnii jest możliwy. Naiwnie nie wierzą we wszystko co usłyszą, ale rozważają, mają wątpliwości. Również wątek miłosny nie ma nic wspólnego z rycersko-baśniową konwencją: potraktowany bez przesady, z humorem i umiarkowaniem. Cały film zresztą przenika dramatyzm nienachalny, ale dający się we znaki, czający się na twarzach bohaterów. W ich relacjach więcej prawdy niż pięknej bajki.
Jeśli chodzi o nawiązania biblijne, które tak wyraźnie rysowały się w ‘jedynce’ (Judasz zdrajca, kusiciel szatan, poświęcający się Chrystus i wstający potem z martwych), tutaj przybierają po prostu bardziej nowożytną formę: wygląd tych Złych, to tacy niewierni jakby trochę przypominający Persów Starożytnych, a co za tym idzie mieszkańców regionu Irak- Iran(ciężko to w sumie rozstrzygnąć, równocześnie to trochę najemnicy z południa z połączaniem piratów, zresztą o ich wyglądzie nie ma ani słowa w książce, także mamy do czynienia z niesamowitą inwencją twórców kostiumów i charakteryzacji). Lewis zawsze był zwolennikiem kościoła, a ten odwdzięcza mu się aprobatą jego powieści, a teraz także filmów Andrew Adamsona. Aslan jest tu nie tylko królem, jest też duchowym przewodnikiem, mędrcem, który troszczy się o swój lud w sposób nieskazitelnie szlachetny. Kiedy połączy się to z motywami antycznych tragedii, greckiej mitologii oraz renesansowych dramatów dostajemy opowieść uniwersalną: czyli idealnie skrojoną dla dzisiejszego widza.
Nie wiem czy jest to film dla dzieci. Nie że brutalny- ale chyba to co dla mnie może być świetną zabawą, dla małego brzdąca może okazać się zbyt męczące. Warto to przemyśleć, przed wycieczką do kina. To zupełnie inny rodzaj rozrywki, niż nasz niedawny świeży wciąż hit Spielberga “Indiana Jones i Królestw Kryształowej Czaszki”- gdzie przygody sporo, a humor autoironiczny niemal na każdym kroku. Tutaj jest coś innego, w zupełnie innym nastroju: celebracyjne wyciąganie mieczy, spektakularne pojedynki i bitwy, archetypiczna przypowieść o przyśpieszonym dorastaniu i nieustannej ucieczce od nieuchronnej dorosłości do świata wyobraźni, który też okazuje się miejscem nie zawsze bezpiecznym. Dzieciństwo to stopniowe poczuwanie się do odpowiedzialności za siebie i i innych, a także oswajanie się z koniecznością śmierci. A dorosłość to odpowiedzialność. Ale nawet kiedy jest się dorosłym, czasem można stanąć na dworcu, czy gdziekolwiek indziej, wypowiedzieć w myśli magiczne zaklęcie i znaleźć się w krainie swojej wyobraźni. Tak na chwilę dla nas, choć tam może minąć wieczność.
szymalan
J.Ryder 21:33 on 31 maj 2008 Bezpośredni odnośnik |
Nie zgadzam sie z ocena autora. Film byl po prostu swietny. Scenariusz, gra aktorow, efekty specjalne po prostu marzenie. Dla mnie 10/10 :-)