szymalan

(1916) Nietolerancja

In Dramat, Klasyka, Najważniejsze filmy w historii kina on kwiecień 29, 2008 at 19:48

*****

“Nietolerancja” jest niejako merytorycznym przedłużeniem poprzedniego arcydzieła Daivda Griffitsa- “Narodzin narodu”, które-o czym wcześniej nie wspominałem- zostało po premierze uznane za film rasistowski ze względu na długą scenę masowej rzezi, przez członków stowarzyszenia Ku Klux Klan. Już rok później reżyser popełnił kolejne widowisko, które jest odpowiedzią na tamte zarzuty. Trzygodzinny fresk quasi-historyczny o tym, co robi nietolerancja ze społeczeństwem. Każda z czterech historyjek tu przedstawionych, połączona jest z następną nieustannie pojawiającym się widokiem matki kołyszącej dziecko.

Mamy tu cztery nowele (no przecież nie nowelki przy tak długim metrażu!). Pierwsza, najkrótsza opowiada o Jezusie Chrystusie. Oglądamy cud w kanie galilejskiej, obronę Marii Magdaleny przed ukamienowaniem, wreszcie śmierć na krzyżu. W drugiej nowelce przypatrujemy się francuzom z czasów Nocy św. Bartłomieja, w czasie której katolicy dokonali rzezi hugenotów- francuskich luteranów, którzy zostali wtedy wyrżnięci w samym środku nocy. Kolejna historia opowiada o czasach babilońskich i pewnej kobiecie, która doprowadziła do jego upadku. Wreszcie ostatnia, to Ameryka lat 10. – pracownicy socjalni niszczą status życiowy młodej kobiety i jej ukochanego.

I znów największą wadą pozostaje wciąż u tego reżysera czas trwania. Reszta bez zmian, tylko skala i rozmach do potęgi 4. Genialne sceny zbiorowe, zwłaszcza sceny batalistyczne, w trakcie których widz czuje się jak uczestnik akcji, świetne zdjęcia i dekoracje. Oj, był to wizjoner ten reżyser, oj był. Film pokazuje w niebanalny sposób, jak społeczeństwo, system polityczny, czy mentalność, wymuszały nietolerancję- problem przecież do dziś tak istotny, tak ważny. Ostry manifest jak na tamte czasy. Pamiętajmy, że były to czasy I wojny światowej, a film w wyraźny sposób wysnuwa na wierzch swoje anty-wojenne przesłanie. Czego symbolem jest kołyska i matka? Film można by rozkładać na części i interpretować do woli. Kołyska dla mnie symbolizuje przede wszystkim to że wszyscy rodzimy się równi wobec wszystkich, niewinni- przez to nie możemy być skazywani za pochodzenie na represje i cierpienie. Tylko na czułość matki.

Wszystko jednak co najważniejsze zawarto w ascetycznym tytule.

Ten film był przełomem. Klapa finansowa, reżyser spłacał długi niekrótko. Ale opłaciło się. Arcydzieło przetrwało. I musi zostać zapamiętane.

szymalan

All comments are screened for appropriateness. Commenting is a privilege, not a right. Good comments will be cherished, bad comments will be deleted.