The Eye/Oko.

“Oko”, to kolejna amerykańska kopia kina azjatyckiego. Praca David’a Moreau, Xavier’a Palud’a jest esencją pustej ideologii ludzi z zachodu, których warsztat polega na kopii i na dodatek mizernego efektu. Co najśmieszniejsze, to ich jakoś nie razi.

Film prowadzi nas przez rozmazaną historię niewidomej Sydney Wells (Jessica Alba), która dzięki sposobności, jaką jest przeszczep rogówki rozpoczyna życie na nowo, ale czy normalnie? Sęk w tym, że jej dawczyni, miała nadprzyrodzone cechy widzenia zmarłych, widzenia śmierci… Jako, że twórcy wykorzystują motyw prawie biologiczny (dla uprawdopodobnienia sytuacji) jakim jest “pamięć komórkowa”, Sydney również przechodzi przez swoje przekleństwo. Widzi tajemnicze, mgliste postaci z rozdziawioną paszczą, które zabierają dusze zmarłych gdzieś na inny świat. Ponadto śnią jej się dziwne motywy, niczym urwane taśmy filmowe, które puszczane są jakby w kółko…

“Oko”, to produkcja stworzona przez pseudo-reżyserów, którzy idą po najmniejszej linii oporu robiąc sobie drwinę z widza. Żałuję, że nie miałem okazji obejrzeć tajskiej wersji, lecz sama amerykańska daje dużo do myślenia. Trzecie oko Alby sprowadzone jest na płycizny i sięga dna swoją treścią merytoryczną. Nadrzędną rolą było zapewne wprowadzenie jakiejś nuty grozy - w zamian za to widz dostaje dozę nudy i męczeństwa, jakie musi przechodzić podczas seansu.

Całość jest poskładana w bardzo prymitywny, mało wymagający obraz, który trąci efektami komputerowymi - jakby to miała być wielka radocha, dla - nie oszukujmy się ale - opornego i trudnego widza. Zresztą zastosowanie motywu deja vu, czy sekwencji z oszukaniem przeznaczenia - też nie idzie na plus. Jak widać, wszystko, co widać gołym okiem zbacza z tej wielkiej, komercyjnej górki. Wejdźmy na szczyt - aktorstwa. Nie mówię o pozytywnym wydźwięku, ani czymś kuriozalnym. Jessica Alba, to kobieta, która ślicznie wygląda, ma piękną figurę, której niejedna mogłaby pozazdrościć, na której widok ślinka cieknie, ale jej aktorstwo jest wręcz papierowe tudzież drewniane. Da się zauważyć, że w ostatnim czasie łapie się byle jakiej produkcji, by pokazać swoje możliwości. Niestety walorów z tego nie da się wyciągnąć. Ładna buzia to nie wszystko. Sugeruję, by wróciła do Sin City i zaczęła kręcić dalej swoim tyłkiem…

“Oko”, to zbędna produkcja stworzona przez pseudo-reżyserów, którzy czują się, jakby mieli przerost ambicji nad tym co robią. Godny politowania wytwór, w którym jedynym, niepowtarzalnym atutem jest muzyka, która jako jedyna rzecz potrafi wprowadzić niepewny nastrój, jak i zaczarować widza. Proponuję wyłączyć obraz i włączyć muzykę - zdecydowanie lepszy efekt.

2/10

(pumex)

Napisane w Horror.

Jedna odpowiedź do “The Eye/Oko.”

  1. J.Ryder mówi:

    Bez przesady. Film przeciez nie byl az taki zly. Moze i gorszy od pierwowzoru, ale moim zdaniem zasluzyl na 7/10 ;)

Napisz odpowiedź