Image Hosted by ImageShack.us

“Wierzymy, wtedy, kiedy jesteśmy szczęśliwi… “

Wierzę, że kino Shyamalana spełnia oczekiwania nienasyconych odbiorców. “Znaki”, to jedna z tych produkcji, która pod prowizoryczną otoczką posiada drugie dno.

“Znaki”, to historia farmerskiej rodziny z prowincjonalnego miasteczka na Pensylwanii. Porządek życia burzą znalezione następnego ranka gigantyczne kręgi na zbożu. Graham Hess (Mel Gibson) twierdzi, że to robota żartownisiów. Reszta rodziny wpada w przekonanie, że to robota istot pozaziemskich… Telewizja jest jedynym oknem na świat, który potwierdza rozszerzające się na inne kraje dziwne zjawisko.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że pod pretekstem najazdu, inwazji obcych Shyamalan ukrywa problem wiary. Nie tworzy produkcji czysto efekciarskiej i sci-fi, dorzuca także elementy metafizyczne. Porusza temat wiary – niewiary. W co wierzymy, a w co nie…

Dodatkowym atutem jest napięcie, które z minuty na minutę coraz to bardziej wzrasta. Nocna sceneria, w której tylko światło latarki zdradza drobne szczegóły, cienie wędrujące za oknem, niezidentyfikowane, rozchodzące się po całym domu dźwięki i hałasy – wszystko składa się na mocny i trzymający za gardło klimat. Poza tym, muzyka wtórowała wprowadzaniu klimatu grozy i niepewności.

“Znaki”, to dobra produkcja. Gibson dobrze się spisał.

Ocena: 8/10

(pumex)