Film jest angielskojęzyczną wersją szwedzkiego thrilleru, który opowiada historię zamordowanego nastolatka. Chłopiec ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, a następnego dnia idzie do szkoły i odkrywa, że nikt go nie widzi. Po przeprowadzeniu paru eksperymentów, odkrywa, że jest duchem. Odtąd bezradnie obserwuje policję ścigającą jego mordercę.
Któż by nie chciał, choć na chwilę stać się niewidzialnym?
Film “Niewidzialny” pokazuje, że jednak jest to możliwe, choć nie staje się to projekcją jakiegoś odwiecznego marzenia, cudu a jest po prostu skutkiem morderstwa na głównym bohaterze. Duch chłopaka lawiruje między ludźmi, których zna, których kocha, lawiruje między miejscami, które są dla niego ważne..
Cała historia filmu jest niezwykle schematyczna. Choć obraz Goyera okrojony jest w jakąś smętną, tragiczną historię, to widać uderzające podobieństwa choćby do filmu “Uwierz w ducha” Zuckera. “Niewidzialny”, to uwspółcześniona, spłycona i trochę naiwna wersja filmu z 1990 roku. Przez całą projekcję filmu zachodziłem w głowę, jak to możliwe, że przez cały film raczkująca morderczyni nagminnie ucieka przed policją. Czyżby jakaś niepełnosprawność policji z miasta? Już nic nie mówię o krwawiącym brzuchu, z którym (jak można zauważyć w filmie) można biegać po całym mieście.. Mniejsza o to..
Mizerna kwestia stworzenia ducha chłopaka - robi, co tylko chce, przesuwa co tylko chce, ale momentalnie wraca wszystko na swoje miejsce i nikt nic nie widzi.. brakowało mi prawdziwości i realności. Nawiązując do ostatniej sceny, sceny iście szekspirowskiej - kompletnie naiwna i nietrafiona.
Za dużo tych podrób z duchami, które i tak nie sięgają do pięt takim klasykom, jak “Uwierz w ducha” Zuckera. Jedyny plus z tego wszystkiego to dobra rola Chatwina. Pomysł na film - zepsuty. Film na jeden raz. Na sobotę.
Ocena: 4/10
(pumex)
