Muszę stwierdzić, że (niestety) ale zawiodłem się, po prostu się zawiodłem.. Podchodziłem do niego z wielkim optymizmem (może aż za bardzo?). Dałem mu przynajmniej szansę.
Film okazał się prymitywnym thrillerem z nudną i naciąganą fabułą, a także otoczką beznadziejności. Ogląda się go obojętnie, bez większych emocji. Jedna z wiekszych wad, to to, że pomiędzy głównymi bohaterami w ogóle nie czuć “chemii”. Główni bohetrowie sprawiają wrażenie, jakby byli zmuszeni grać swoje role. Sharon nie tworzyła dobranej pary z “misiowatym” Morrisseyem, jak niegdyś z Douglasem. Co do scen erotycznych, to można wołać o pomstę do nieba. One w ogóle nie są ponętne. Chyba bardziej skłoniłbym się do określenia - żenujące. Pierwsza scena, z seksem w samochodzie, który jedzie z maksymalną prędkością, a następnie, gdy gł. bohaterka dostaje orgazmu i traci panowanie nad samochodem jest wręcz komiczna..
Jedyny walor, na który można zwrócić uwagę to walor estetyczny Sharon, i to by było na tyle. Przygotujcie się na wielką rewolucję, bo w trzeciej części ma zagrać Charlize Theron, w czwartej Jessica Alba, w piątej Angelina Jolie.. etc.
Z przykrością muszę stwierdzić, że powyższy film okazał się tegoroczną porażką, klapą, klęską. Ubolewam nad tym, bo myślałem, że naprawdę “coś” z tego wyjdzie. Pozostał tylko niesmak i przykład, że nie należy się brać za produkcję sequeli, tylko dla paru dolarów..
Ocena: 1/10
(pumex)
