Kod Leonarda da Vinci.

Image Hosted by ImageShack.us

Światowej sławy historyk i badacz symboli profesor Robert Langdon (Tom Hanks) w środku nocy zostaje wezwany do muzeum Luwru, gdzie, jak się okazuje, miało miejsce tajemnicze morderstwo. Jego ofiarą jest kustosz muzeum, Jacques Saunière, który przed śmiercią pozostawił jako trop kilka zawoalowanych wskazówek i symboli. Podejrzewany o dokonanie tej zbrodni Langdon, którego własne bezpieczeństwo wisi teraz na włosku, z pomocą młodej agentki policji, Sophie Neveu (Audrey Tautou), specjalizującej się w kodach i szyfrach, podejmuje próbę rozwikłania zagadki, której kluczowe elementy kryją się w najsławniejszych obrazach mistrza Leonarda Da Vinci. Trop wiedzie do tajnego stowarzyszenia, którego zadaniem od wieków jest ochrona starożytnej tajemnicy sięgającej swoimi korzeniami 2000 lat wstecz.

“Kod Leonarda da Vinci”, to moloch marketingowy i nadmuchany przez media wielki balon. W ogóle mnie nie zachywcił. Zresztą, straciłem poczucie dobrego smaku już przez pierwsze komentarze, także dzisiejsze pójście do kina stało się tylko potwierdzeniem moich słuszności.

Bardzo ubodło mnie to, że film został bardzo spłycony, przez co nie nadążałem za akcją. Rażące jest to, że ekranizacji brakuje płynności, spójności, taką jaką otrzymujemy podczas czytania książki. Szkoda, że Howard ominął parę szczegółów, choćby potyczka Langdona i Sophie wraz z policjantem w Luwrze. Film w ogólnie nie posiada suspensu. Bardzo się zawiodłem, i to nie tyle na filmie ile na samym Howardzie, który urzekł mnie choćby “Człowiekiem Ringu”.

Co do bohaterów, to sam Tom Hanks, który odgrywał rolę Langdona, od początku do końca filmu nie okazywał swoich emocji. Zaczynała mnie już irytować ta kamienna twarz. Tatou, też jakoś nie obroniła honoru. Jean Reno niczym się nie wyróżniał. Jedynie Ian McKellen i Paul Bettany stanowili punkt zwrotny w filmie. Dzięki nim, coś zaczynało się dziać. Ale najgorsze było to, że między filmową parą, w ogóle nie było czuć “chemii” - takiej jak w książce. Porażka.

Na plus zasługuje zdecydowanie muzyka i zdjęcia. Świetna robota.

Może gdybym nie przeczytał książki, może by mi się bardziej spodobał.. a tak wynudziłem się na nim, jak nigdy. Strasznie przereklamowany film. Nie żałuję wydanych pieniędzy. Przynajmniej utwierdziłem się w swoim przekonaniu. Z czystym sumieniem nie polecam, lepiej wyśpicie się we własnych łóżkach..

Ocena: 3/10

(pumex)

Napisane w Thriller i Kryminał.

Odpowiedzi: 7 do “Kod Leonarda da Vinci.”

  1. Emilia mówi:

    Bieda! Bieda! Bieda! Książka 100 razy lepsza!!!
    Historia sama w sobie intrygująca ale w filmie nie pokazano kilku istotnych szczegulów. Nie podobal mi się.

  2. pumex mówi:

    Pardon, gdzie tam jest, do diabła N. Cage?

  3. szymalan mówi:

    wszyscy spodziewali się ambitnego filmu, a tymczasem dostali amerykańską superprodukcję rozrywkową. Zonk! Od mnie 9/10. Świetna akcja i dialogi, Hanks i Tautou bez rozczarowania, a McKellen wymiata. Świetny spektakl ze świetną muzyką Zimmera. Polecam!

  4. pumex mówi:

    Szym, tylko muzyka, tylko zdjęcia. Rozrywka - mierna. Nawet do przeciętnego nie sięga. Szymalan jak zwykle na przekór.

  5. szymalan mówi:

    a jak! na przekór! w krytyce filmowej najbardziej nie lubię konformizmu! znakomita bezpretensjonalna rozrywka (w którym momencie nudna?). Ale tak to już jest. Media zawładnęły umysłami widowni….po prostu nie wypada powiedzieć, że to udany film.

  6. pumex mówi:

    Media zrobiły z tego “dzieło”, ja widzę jedynie przereklamowane g…

  7. szymalan mówi:

    hm..Drogi Pumexie jest dokładnie odwrotnie…. media zrobiły z niego g… Ja miałem ochotę odwołać rezerwację w kinie na pokaz premierowy, bo bałem się że umrę z nudów na sali(od rana trąbiono, żeby nie iść, bo koszmarna chała). Tak się nie stało.Film mnie porwał. Książka to shit, który powinno się spalić na stosie (najnudniejsza powieść wszech czasów?), zaś film jest bardzo porządnym filmem akcji z domieszką thrillera. Mnie się to nawet za ósmym razem oglądało znakomicie.
    Dziś nie wypada powiedzieć (np.telewizyjne gwiazdy uciekały przed tym jak od ognia), że to dobry film. I to jest konformizm. Pozdrawiam Serdecznie.
    PS Jak zobaczę ten film kolejny raz to postaram się zamieścić swoją reckę.

Napisz odpowiedź